Miałam chęci wyrobić się przed
00:00, jednak coś poszło nie tak ;-; I nawet wiem co XDD
Mniejsza. Kolejny rozdział, kolejne
problemy i rozterki i odwieczny problem z tytułem [*]
Krzątała się po kuchni otwierając
wszystkie szafki po kolei szukając czegoś co mogło złagodzić,
chodź trochę jej nie zbyt dobre samopoczucie. Wątpliwe było, że
to nadal pozostałości po upojeniu alkoholowym (którego żałowała
i będzie żałować), ale nie widziała innego powodu. Analizując
wszelkie posiłki, które zjadła eliminowały zatrucie pokarmowe.
Fakt był taki, że od kilku dni nie mogła przestać rzygać i
musiała coś z tym zrobić.
Jednak starania skończyły się na
wypiciu szklanki zimnej wody, bo nie miała bladego pojęcia, gdzie w
tym domu może znajdować się coś takiego. Nie chciała też
informować o tym Jasmine, bo chodź była jej matką, to przez
ostatnie lata przywykła do tego, że musi radzić sobie sama z
takimi problemami, więc jedyne co jej zostało to skulić się na
sofie i wpatrywać się w okno, po którym spływały krople deszczu.
Za bardzo nie wiedziała co ze sobą
zrobić i gdzie się podziać. Brakowało jej kogoś z kim mogła
pogadać bez wszczynania niepotrzebnych kłótni. To jak bardzo wtedy
jej się nudziło zdeterminowało ją do tego, aby zapukać do drzwi
gabinetu Erica, który odezwał się gardłowo dając jej pozwolenie
na wstęp, po czym patrząc na nią uśmiechnął się sztucznie.
-Potrzebujesz czegoś?-Zapytał.
Nie oderwał wzroku od jej osoby,
przez co Alicja poczuła się niezręcznie i jakby to nie wypadało
prosić o takie istotne w sumie jak dla nastolatki rzeczy. Przecież
dali jej wszystko. Osobny pokój z wielkim łóżkiem, zapas
jedzenia, nawet ciuchy (chodź początkowo kiczowate, to jednak był
to naprawdę miły gest)
-Wiesz, chciałam tylko zapytać czy
nie pożyczyłbyś mi laptopa, może?-Niepewnie podeszła do tematu.
Spojrzała na niego oczekując każdej
reakcji. Jakiegoś nagłego wybuchu i wiązki słów jaka to ona
bezczelna prosić go o coś takiego jednocześnie osobistego. On
jednak tylko przyglądał jej się chwilę, posłał jej blady
uśmiech i wstał od masywnego burka udając się za drzwi, które
zamknięte były na klucz, tuż obok tych, którymi właśnie tam
weszła. Szperał w jakichś kartonach, bo to zdołała usłyszeć po
czym pojawił się obok z elektronicznym przedmiotem w dłoniach.
-Jest twój- I dał jej go po czym
powrócił do swoich obowiązków, nawet nie wyczekując słowa
podzięki.
-Dziękuje?-Szepnęła.
Wyszła z pomieszczenia nie mogąc
uwierzyć, że ten mężczyzna wcisnął jej właśnie w dłonie nowy
komputer. Przez myśl jej przeszło ile on tego musiał mieć, skoro
rozdawał takie rzeczy na prawo i lewo, po czym wycofała się i
wspięła na górę zamykając w pokoju.
Przykryła się kocem i odpaliła
maszynę, która o dziwo okazała się nie używana. Wszystkie
czynności, które towarzyszą odpaleniu nowego sprzętu należały
do jej zadania. Nie czuła się już szczególnie zdziwiona.
Wystarczyło spojrzeć w jakiej willi się znajdowała.
Nie była zbytnia fanką portali
społecznościowych więc jedyne co zrobiła to weszła na netflix i
obejrzała odcinek dość znanego serialu. Nie widziała nic
ciekawszego do roboty. Zbytnio facebook nie był jej przydatny, bo
jedyna osobą, z która utrzymywała kontakt był Aleks. Nie miała
jakoś dużo znajomych chodź by tylko dlatego, że w domu dziecka
ludzie byli inni i ich towarzystwo nieco nie przypadło jej do gustu.
Miała czasami chwile gdzie sama zastanawiała się, czy może to z
nią coś jest nie tak, kiedy to zachodziła na stołówkę i jako
jedyna z Aleksem zajmowała stolik pod oknem. Nawet blondyn miał
więcej znajomych od niej, co było dość dziwne, bo zasadniczo to
ona była bardziej towarzyską osobą. Jednak za nic nie umiała się
tam dogadać. Powoli oswoiła się z tym, że jest nieco inna i
dobrze czuje się w swoim towarzystwie. Nigdy nie uważała, że taka
„inność” wyszła jej na gorsze. Przynajmniej byłą pewna, kto
jest jej prawdziwą bratnią duszą.
Tak o to kończąc oglądanie dość
popularnego serialu jej telefon zadzwonił. Nie musiała sprawdzać
kto to. Nie możliwym byłoby by był to ktoś inny niż Aleks.
-Hej-Powitała się.
Sam fakt, że zadzwonił poprawiło jej
humor.
-No część. Dzwonię tylko po to, aby
powiedzieć ci, że masz piętnaście minut dłużej nie będę
czekał-Powstrzymywał śmiech, aby jego ton brzmiał poważnie.
-Nie rozumiem?
Rudowłosa wstała z łóżka, powoli
przechadzając się w każdą stronę.
-Czekam przy skrzyżowaniu, tuż obok
sklepu z pamiątkami- Oznajmił i nie czekając na odpowiedź
rozłączył się.
Dziewczyna spojrzała na telefon nie
ukrywając zdziwienia. Czuła, że ma problem z rozróżnieniem
stresu od podekscytowania. Nie czekała zbyt długo, aby wyjść.
Schował komórkę do kieszeni spodni, a kurtkę, która swobodnie
walała się na ziemi założyła na ręce. Szybkim tempem wyszła z
pokoju. Nie zwróciła szczególnej uwagi na migdalącego się Dawida
z Nikolom tylko zbiegła ze schodów i po chwili byłą już na
zewnątrz. Zimny wiatr wywołał u niej dreszcz. W myślach karciła
się za to, że nie pomyślała o tym iż warunki pogodowe się
wahają, a na dworze jest nieco zimniej niż ostatnim razem. Splotła
ręce pod biustem i z głową wbita w chodnik szła przed siebie w
umówione miejsce. Nie miała problemu, aby się tam dostać. Sklep z
pamiątkami (co prawda nieczynny) znajdował się dokładnie na
przeciwko monopolowego,. W którym ostatnim razem nieco zaszalała.
Kiedy dotarła samochód stał już na
parkingu. Bardzo dobrze jej znany fiat cinquecento, który Aleks
pożyczał od swojego kolegi. Obok samochodu, oparty o drzwi stał
blondyn. Włosy zasłaniały mu lekko oczy pod wpływem wiatru, który
swobodnie układał je w każdą stronę.
-Aleks- Zawołała rudowłosa.
Chłopak spojrzał na nią i
momentalnie się uśmiechnął. Podszedł do niej,objął na tyle
mocno, aby ta miała problem z wyswobodzeniem się.
-Martwiłem się o ciebie- Powiedział
z ciszonym głosem tuż obok jej ucha.
-Nie miałeś o co
Alicja uniosła głowę w górę, aby
dokładnie przyjrzeć się swojemu przyjacielowi. Tęskniła za nim,
a wręcz miewała czasem myśli, że jednak mogłaby go posłuchać,
ale szybko uwalniała się od tych myśli kiedy spoglądała na swoją
matkę. Przecież mimo trudnych relacji z Dawidem osiągnęła swój
cel, a on dotrzymał jej obietnicy.
-I nadal się martwię- Zignorował jej
myśl.
-Ale naprawdę, nie masz o co-
Zapewniła.
Blondyn westchnął ciężko. Rzadko
mylił się co do obaw o swoją przyjaciółkę. Z wiekiem zamiast
mądrzeć, ta zaczynała podejmować coraz to bardziej pochopne
decyzje.
-Czyżby?-Odsunął się lekko, aby
spojrzeć na nią z góry.-Jak na razie dajesz mi tylko powody do
tego, aby to robić-Spojrzał na nią srogo. Rudowłosa nie odezwała
się kiedy ten wlepił w nią swój wzrok. Zrozumiała, że jej
wszelakie tłumaczenia i tak nie zmienią jego nastawienia, bo sama
nie była pewna, do tego czy wszystko jest w porządku.-Tak
myślałem-Parsknął.
-A co z tobą?-Zmieniła temat.
Nie znała chłopaka od dziś. W jego
stylu było ciągłe zamartwianie się o jej los i ingerencja w jej
życie.
Oparła się plecami o czarny samochód,
chowając ręce w kieszeniach spodni. Aleks dając sobie chwilę do
namysłu zrobił to samo, a wzrok uniósł ku niebu.
-A co ze mną-Powtórzył- Zaczynam
samodzielne życie-Uśmiechnął się triumfalnie.
-Serio?-Spojrzała na niego
podejrzliwie.
To brzmiało niczym abstrakcja. Nie tak
dawno jeszcze tkwili w martwym punkcie, a tymczasem oboje zaczęli
zupełnie nowy etap w życiu. Obserwowała go chwilę, aby upewnić
się, że to co mówi nie było kompletną ściemą.
-Tak.
-A co z mieszkaniem, no i pracą-
Wypytywała. Role chwilowo zmieniły się, kiedy dziewczyna stała
się pełna obaw. Przecież zdawała sobie sprawę jak ciężko
pewnie mu będzie zacząć nowe życie, bez żadnych środków na
start.
-Na razie będę mieszkał z Leo, a
praca cóż. Łapię co mogę. Od kilku dni pracuję na
zmywaku-Obrócił się w stronę przyjaciółki czekając na jej
reakcję.. Czekał na słowa, które spowodują, że wszystko
nabierze większego sensu, tymczasem było na odwrót.
-Żartujesz.
-Nie-Zaprzeczył.
-Ale przecież chciałeś być
architektem- Zaczęła z pretensjami- Mówiłeś, że stać cię na
coś więcej niż zmywak. Zawsze tak mówiłeś-Warknęła.
-Alicja-Spokojnym tonem zaczął
chwytając ją za drobne ramiona.-Nim stanę się tym architektem
minie jeszcze kilka lat, a do tego czasu muszę porzucić moje
szczeniackie teorie i zacząć zarabiać na życie.
-Przecież mówiłeś, że ojciec Leo
załatwi ci pracę- Skrzyżowała dłonie na klatce piersiowej.
-Jeszcze nie zrozumiałaś?-Odszczekał-
Do wszystkiego chce dojąć sam. Poznać jak to jest być dorosłym,
a nie iść na łatwiznę. Dostałem pozwolenie na opuszczenie domu
dziecka, bo udowodniłem, że dam sobie radę. Tymczasem ty uciekłaś
a policja wypytuje wszystkich o twoje tajemnicze zniknięcie.-Zacisnął
mocniej palce na jej ramionach. Od pewnego czasu doszedł do wniosku,
że jedyną osobą, która umie wyprowadzić go z równowagi była
właśnie ona, przez swoją upartość i idiotyczne pomysły.
-Masz mi za złe, że „poszłam na
łatwiznę” szukając kontaktu z matką?-Podniosła głos.
Ich rozmowie towarzyszyła coraz to
bardziej napięta atmosfera.
-Nie, tylko jestem ciekaw kiedy
zrozumiesz, że nie każdy kto oferuje ci pomoc ma dobre intencje.
Ten cały typ. Myślisz, że pojawił się jako twój anioł stróż?
-Przyjechałeś tu prawić mi
kazania?-Zapytała ostro.
-Kazania są ci nie potrzebne. Przecież
wiesz co robisz. Jesteś taka odpowiedzialna- Ironizował.
Odwrócił się gwałtownie i splótł
ręce na karku.
-Do czego zmierzasz?
-Kurwa mać, jak to do czego-
Przepełniony złością uderzył otwartą dłonią w maskę
samochodu- Ledwo poczułaś wolność i już się puś...- Naskoczył
na nią, ale w ostatniej chwili opamiętał się kiedy oczy
rudowłosej zaszkliły się ze złości.
-Dokończ- Zaczęła wrzeszczeć.
Blondyn przyglądał jej się chwilę
nieco zaniepokojony jej zachowaniem.
-Dokończ do jasnej cholery!
-Uspokój się- Sapnął. Dziewczyna
spojrzała na niego kpiącą, a po chwili zaczęła się śmiać.
-To nie ja oskarżyłam cię o to, że
się puszczasz -Zaśmiała się, co było dziwne patrząc na to, że
przed chwilą Aleks miał wrażenie, że rzuci się na niego z
pięściami.
-Boje się po prostu, że on cię
wykorzysta-Westchnął. Alicja przytuliła się do niego a palce
zacisnęła na jego kurtce. Przymknęła mocno powieki. Miała ochotę
się rozpłakać, chodź wydawałoby się przed chwilą, że była w
całkiem dobrym humorze. Wspomnienie o Dawidzie i o tym jak bardzo ją
zranił wywoływały u niej sprzeczne, albo w sumie właściwe
emocje. Były tak samo popieprzone jak on sam.
-Już to zrobił- Przełknęła gulę w
gardle i oderwała się od chłopaka. Ponownie oparła się o auto.
Blondyn zrobił to samo. Objął ją swoim ramieniem i lekko
przyciągnął. Ta oparła głowę na jego barku patrząc na swoje
buty.
-Trudno. Stało się, ale obiecaj mi,
że weźmiesz z tego jakąś lekcje-Ucałował ją w czubek głowy
próbując chodź trochę pocieszyć.
-Obiecuje- Wydukała.
Potem już tylko milczeli. Oboje
przyswoili informacje, które musieli poukładać sobie na spokojnie.
Przerwał im telefon, który był dość zadziwiający dla Alicji.
Nikt oprócz jej przyjaciela nie dzwonił do niej, a jednak tym razem
było inaczej. Spojrzała na wyświetlacz komórki.
-Nieznany numer- Wybełkotała, jakby
sama do siebie, ale chłopak usłyszał co powiedziała.
-Odbierz- Poradził
Ta spojrzała to na niego, to na ekran.
Chwila zawahania, lecz jednak przeciągnęła palcem wzdłuż
zielonego znaczka i przyłożyła go do ucha.
-Halo?-Zapytała podejrzliwie.
-Alicja, wróć natychmiast do domu-W
telefonie rozbrzmiał rozhisteryzowany głos jej rodzicielki.
Rudowłosa spojrzała z lekkim szokiem
w kierunku blondyna.
-Mamo, co się stało?
-Po prostu wracaj- Błagała a po
chwili dziewczyna usłyszała tylko dźwięk urwanego połączenia.
-Musze wracać-Sapnęła ciągle jakby
przestraszona tym telefonem.
-Stało się coś?- Chłopak zapytał,
a ta nic nie mówiła. Zastanawiała się o co chodziło, bo z
pewnością nie był to zwykły telefon spowodowany matczyną troską.
-Nie wiem, ale muszę już iść
-Podwieźć cię?-
-Nie, obawiam się, że nie będzie to
zbyt dobry pomysł. Mam niedaleko. Pójdę- Uśmiechnęła się do
niego blado i ucałowała w policzek na pożegnanie- Zobaczymy się
niedługo?-Zapytała na odchodne?
-Tak- Odwzajemnił miły gest.
Dziewczyna żwawym krokiem ruszyła
przed siebie. Po chwili zniknęła za winklem.
W domu była po mniej niż dziesięciu
minutach. Im bliżej była drzwi tym bardziej dopadał ją stres. Nie
wiedziała co mogło się stać. Niepewnie otworzyła je. Jasmine
rzuciła się jej na szyję lekko szlochając. Alicja rozejrzała się
po pomieszczeni i wtuliła w siebie matkę. Nie miała pojęcia o co
chodziło.
-Wróciła?!-Usłyszała krzyki
dochodzące z gabinetu Erica, a już po chwili mężczyzna znalazł
się obok niej i wyszarpał ją za nadgarstek z objęć matki.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz