Strony

środa, 11 stycznia 2017

Nadzieja Umiera Ostatnia #17-Nigdy na przeciw siebie

Miałam chęci wyrobić się przed 00:00, jednak coś poszło nie tak ;-; I nawet wiem co XDD
Mniejsza. Kolejny rozdział, kolejne problemy i rozterki i odwieczny problem z tytułem [*]

*~*~*~*~*
Krzątała się po kuchni otwierając wszystkie szafki po kolei szukając czegoś co mogło złagodzić, chodź trochę jej nie zbyt dobre samopoczucie. Wątpliwe było, że to nadal pozostałości po upojeniu alkoholowym (którego żałowała i będzie żałować), ale nie widziała innego powodu. Analizując wszelkie posiłki, które zjadła eliminowały zatrucie pokarmowe. Fakt był taki, że od kilku dni nie mogła przestać rzygać i musiała coś z tym zrobić.
Jednak starania skończyły się na wypiciu szklanki zimnej wody, bo nie miała bladego pojęcia, gdzie w tym domu może znajdować się coś takiego. Nie chciała też informować o tym Jasmine, bo chodź była jej matką, to przez ostatnie lata przywykła do tego, że musi radzić sobie sama z takimi problemami, więc jedyne co jej zostało to skulić się na sofie i wpatrywać się w okno, po którym spływały krople deszczu.
Za bardzo nie wiedziała co ze sobą zrobić i gdzie się podziać. Brakowało jej kogoś z kim mogła pogadać bez wszczynania niepotrzebnych kłótni. To jak bardzo wtedy jej się nudziło zdeterminowało ją do tego, aby zapukać do drzwi gabinetu Erica, który odezwał się gardłowo dając jej pozwolenie na wstęp, po czym patrząc na nią uśmiechnął się sztucznie.
-Potrzebujesz czegoś?-Zapytał.
Nie oderwał wzroku od jej osoby, przez co Alicja poczuła się niezręcznie i jakby to nie wypadało prosić o takie istotne w sumie jak dla nastolatki rzeczy. Przecież dali jej wszystko. Osobny pokój z wielkim łóżkiem, zapas jedzenia, nawet ciuchy (chodź początkowo kiczowate, to jednak był to naprawdę miły gest)
-Wiesz, chciałam tylko zapytać czy nie pożyczyłbyś mi laptopa, może?-Niepewnie podeszła do tematu.
Spojrzała na niego oczekując każdej reakcji. Jakiegoś nagłego wybuchu i wiązki słów jaka to ona bezczelna prosić go o coś takiego jednocześnie osobistego. On jednak tylko przyglądał jej się chwilę, posłał jej blady uśmiech i wstał od masywnego burka udając się za drzwi, które zamknięte były na klucz, tuż obok tych, którymi właśnie tam weszła. Szperał w jakichś kartonach, bo to zdołała usłyszeć po czym pojawił się obok z elektronicznym przedmiotem w dłoniach.
-Jest twój- I dał jej go po czym powrócił do swoich obowiązków, nawet nie wyczekując słowa podzięki.
-Dziękuje?-Szepnęła.
Wyszła z pomieszczenia nie mogąc uwierzyć, że ten mężczyzna wcisnął jej właśnie w dłonie nowy komputer. Przez myśl jej przeszło ile on tego musiał mieć, skoro rozdawał takie rzeczy na prawo i lewo, po czym wycofała się i wspięła na górę zamykając w pokoju.
Przykryła się kocem i odpaliła maszynę, która o dziwo okazała się nie używana. Wszystkie czynności, które towarzyszą odpaleniu nowego sprzętu należały do jej zadania. Nie czuła się już szczególnie zdziwiona. Wystarczyło spojrzeć w jakiej willi się znajdowała.
Nie była zbytnia fanką portali społecznościowych więc jedyne co zrobiła to weszła na netflix i obejrzała odcinek dość znanego serialu. Nie widziała nic ciekawszego do roboty. Zbytnio facebook nie był jej przydatny, bo jedyna osobą, z która utrzymywała kontakt był Aleks. Nie miała jakoś dużo znajomych chodź by tylko dlatego, że w domu dziecka ludzie byli inni i ich towarzystwo nieco nie przypadło jej do gustu. Miała czasami chwile gdzie sama zastanawiała się, czy może to z nią coś jest nie tak, kiedy to zachodziła na stołówkę i jako jedyna z Aleksem zajmowała stolik pod oknem. Nawet blondyn miał więcej znajomych od niej, co było dość dziwne, bo zasadniczo to ona była bardziej towarzyską osobą. Jednak za nic nie umiała się tam dogadać. Powoli oswoiła się z tym, że jest nieco inna i dobrze czuje się w swoim towarzystwie. Nigdy nie uważała, że taka „inność” wyszła jej na gorsze. Przynajmniej byłą pewna, kto jest jej prawdziwą bratnią duszą.
Tak o to kończąc oglądanie dość popularnego serialu jej telefon zadzwonił. Nie musiała sprawdzać kto to. Nie możliwym byłoby by był to ktoś inny niż Aleks.
-Hej-Powitała się.
Sam fakt, że zadzwonił poprawiło jej humor.
-No część. Dzwonię tylko po to, aby powiedzieć ci, że masz piętnaście minut dłużej nie będę czekał-Powstrzymywał śmiech, aby jego ton brzmiał poważnie.
-Nie rozumiem?
Rudowłosa wstała z łóżka, powoli przechadzając się w każdą stronę.
-Czekam przy skrzyżowaniu, tuż obok sklepu z pamiątkami- Oznajmił i nie czekając na odpowiedź rozłączył się.
Dziewczyna spojrzała na telefon nie ukrywając zdziwienia. Czuła, że ma problem z rozróżnieniem stresu od podekscytowania. Nie czekała zbyt długo, aby wyjść. Schował komórkę do kieszeni spodni, a kurtkę, która swobodnie walała się na ziemi założyła na ręce. Szybkim tempem wyszła z pokoju. Nie zwróciła szczególnej uwagi na migdalącego się Dawida z Nikolom tylko zbiegła ze schodów i po chwili byłą już na zewnątrz. Zimny wiatr wywołał u niej dreszcz. W myślach karciła się za to, że nie pomyślała o tym iż warunki pogodowe się wahają, a na dworze jest nieco zimniej niż ostatnim razem. Splotła ręce pod biustem i z głową wbita w chodnik szła przed siebie w umówione miejsce. Nie miała problemu, aby się tam dostać. Sklep z pamiątkami (co prawda nieczynny) znajdował się dokładnie na przeciwko monopolowego,. W którym ostatnim razem nieco zaszalała.
Kiedy dotarła samochód stał już na parkingu. Bardzo dobrze jej znany fiat cinquecento, który Aleks pożyczał od swojego kolegi. Obok samochodu, oparty o drzwi stał blondyn. Włosy zasłaniały mu lekko oczy pod wpływem wiatru, który swobodnie układał je w każdą stronę.
-Aleks- Zawołała rudowłosa.
Chłopak spojrzał na nią i momentalnie się uśmiechnął. Podszedł do niej,objął na tyle mocno, aby ta miała problem z wyswobodzeniem się.
-Martwiłem się o ciebie- Powiedział z ciszonym głosem tuż obok jej ucha.
-Nie miałeś o co
Alicja uniosła głowę w górę, aby dokładnie przyjrzeć się swojemu przyjacielowi. Tęskniła za nim, a wręcz miewała czasem myśli, że jednak mogłaby go posłuchać, ale szybko uwalniała się od tych myśli kiedy spoglądała na swoją matkę. Przecież mimo trudnych relacji z Dawidem osiągnęła swój cel, a on dotrzymał jej obietnicy.
-I nadal się martwię- Zignorował jej myśl.
-Ale naprawdę, nie masz o co- Zapewniła.
Blondyn westchnął ciężko. Rzadko mylił się co do obaw o swoją przyjaciółkę. Z wiekiem zamiast mądrzeć, ta zaczynała podejmować coraz to bardziej pochopne decyzje.
-Czyżby?-Odsunął się lekko, aby spojrzeć na nią z góry.-Jak na razie dajesz mi tylko powody do tego, aby to robić-Spojrzał na nią srogo. Rudowłosa nie odezwała się kiedy ten wlepił w nią swój wzrok. Zrozumiała, że jej wszelakie tłumaczenia i tak nie zmienią jego nastawienia, bo sama nie była pewna, do tego czy wszystko jest w porządku.-Tak myślałem-Parsknął.
-A co z tobą?-Zmieniła temat.
Nie znała chłopaka od dziś. W jego stylu było ciągłe zamartwianie się o jej los i ingerencja w jej życie.
Oparła się plecami o czarny samochód, chowając ręce w kieszeniach spodni. Aleks dając sobie chwilę do namysłu zrobił to samo, a wzrok uniósł ku niebu.
-A co ze mną-Powtórzył- Zaczynam samodzielne życie-Uśmiechnął się triumfalnie.
-Serio?-Spojrzała na niego podejrzliwie.
To brzmiało niczym abstrakcja. Nie tak dawno jeszcze tkwili w martwym punkcie, a tymczasem oboje zaczęli zupełnie nowy etap w życiu. Obserwowała go chwilę, aby upewnić się, że to co mówi nie było kompletną ściemą.
-Tak.
-A co z mieszkaniem, no i pracą- Wypytywała. Role chwilowo zmieniły się, kiedy dziewczyna stała się pełna obaw. Przecież zdawała sobie sprawę jak ciężko pewnie mu będzie zacząć nowe życie, bez żadnych środków na start.
-Na razie będę mieszkał z Leo, a praca cóż. Łapię co mogę. Od kilku dni pracuję na zmywaku-Obrócił się w stronę przyjaciółki czekając na jej reakcję.. Czekał na słowa, które spowodują, że wszystko nabierze większego sensu, tymczasem było na odwrót.
-Żartujesz.
-Nie-Zaprzeczył.
-Ale przecież chciałeś być architektem- Zaczęła z pretensjami- Mówiłeś, że stać cię na coś więcej niż zmywak. Zawsze tak mówiłeś-Warknęła.
-Alicja-Spokojnym tonem zaczął chwytając ją za drobne ramiona.-Nim stanę się tym architektem minie jeszcze kilka lat, a do tego czasu muszę porzucić moje szczeniackie teorie i zacząć zarabiać na życie.
-Przecież mówiłeś, że ojciec Leo załatwi ci pracę- Skrzyżowała dłonie na klatce piersiowej.
-Jeszcze nie zrozumiałaś?-Odszczekał- Do wszystkiego chce dojąć sam. Poznać jak to jest być dorosłym, a nie iść na łatwiznę. Dostałem pozwolenie na opuszczenie domu dziecka, bo udowodniłem, że dam sobie radę. Tymczasem ty uciekłaś a policja wypytuje wszystkich o twoje tajemnicze zniknięcie.-Zacisnął mocniej palce na jej ramionach. Od pewnego czasu doszedł do wniosku, że jedyną osobą, która umie wyprowadzić go z równowagi była właśnie ona, przez swoją upartość i idiotyczne pomysły.
-Masz mi za złe, że „poszłam na łatwiznę” szukając kontaktu z matką?-Podniosła głos.
Ich rozmowie towarzyszyła coraz to bardziej napięta atmosfera.
-Nie, tylko jestem ciekaw kiedy zrozumiesz, że nie każdy kto oferuje ci pomoc ma dobre intencje. Ten cały typ. Myślisz, że pojawił się jako twój anioł stróż?
-Przyjechałeś tu prawić mi kazania?-Zapytała ostro.
-Kazania są ci nie potrzebne. Przecież wiesz co robisz. Jesteś taka odpowiedzialna- Ironizował.
Odwrócił się gwałtownie i splótł ręce na karku.
-Do czego zmierzasz?
-Kurwa mać, jak to do czego- Przepełniony złością uderzył otwartą dłonią w maskę samochodu- Ledwo poczułaś wolność i już się puś...- Naskoczył na nią, ale w ostatniej chwili opamiętał się kiedy oczy rudowłosej zaszkliły się ze złości.
-Dokończ- Zaczęła wrzeszczeć.
Blondyn przyglądał jej się chwilę nieco zaniepokojony jej zachowaniem.
-Dokończ do jasnej cholery!
-Uspokój się- Sapnął. Dziewczyna spojrzała na niego kpiącą, a po chwili zaczęła się śmiać.
-To nie ja oskarżyłam cię o to, że się puszczasz -Zaśmiała się, co było dziwne patrząc na to, że przed chwilą Aleks miał wrażenie, że rzuci się na niego z pięściami.
-Boje się po prostu, że on cię wykorzysta-Westchnął. Alicja przytuliła się do niego a palce zacisnęła na jego kurtce. Przymknęła mocno powieki. Miała ochotę się rozpłakać, chodź wydawałoby się przed chwilą, że była w całkiem dobrym humorze. Wspomnienie o Dawidzie i o tym jak bardzo ją zranił wywoływały u niej sprzeczne, albo w sumie właściwe emocje. Były tak samo popieprzone jak on sam.
-Już to zrobił- Przełknęła gulę w gardle i oderwała się od chłopaka. Ponownie oparła się o auto. Blondyn zrobił to samo. Objął ją swoim ramieniem i lekko przyciągnął. Ta oparła głowę na jego barku patrząc na swoje buty.
-Trudno. Stało się, ale obiecaj mi, że weźmiesz z tego jakąś lekcje-Ucałował ją w czubek głowy próbując chodź trochę pocieszyć.
-Obiecuje- Wydukała.
Potem już tylko milczeli. Oboje przyswoili informacje, które musieli poukładać sobie na spokojnie. Przerwał im telefon, który był dość zadziwiający dla Alicji. Nikt oprócz jej przyjaciela nie dzwonił do niej, a jednak tym razem było inaczej. Spojrzała na wyświetlacz komórki.
-Nieznany numer- Wybełkotała, jakby sama do siebie, ale chłopak usłyszał co powiedziała.
-Odbierz- Poradził
Ta spojrzała to na niego, to na ekran. Chwila zawahania, lecz jednak przeciągnęła palcem wzdłuż zielonego znaczka i przyłożyła go do ucha.
-Halo?-Zapytała podejrzliwie.
-Alicja, wróć natychmiast do domu-W telefonie rozbrzmiał rozhisteryzowany głos jej rodzicielki.
Rudowłosa spojrzała z lekkim szokiem w kierunku blondyna.
-Mamo, co się stało?
-Po prostu wracaj- Błagała a po chwili dziewczyna usłyszała tylko dźwięk urwanego połączenia.
-Musze wracać-Sapnęła ciągle jakby przestraszona tym telefonem.
-Stało się coś?- Chłopak zapytał, a ta nic nie mówiła. Zastanawiała się o co chodziło, bo z pewnością nie był to zwykły telefon spowodowany matczyną troską.
-Nie wiem, ale muszę już iść
-Podwieźć cię?-
-Nie, obawiam się, że nie będzie to zbyt dobry pomysł. Mam niedaleko. Pójdę- Uśmiechnęła się do niego blado i ucałowała w policzek na pożegnanie- Zobaczymy się niedługo?-Zapytała na odchodne?
-Tak- Odwzajemnił miły gest.
Dziewczyna żwawym krokiem ruszyła przed siebie. Po chwili zniknęła za winklem.
W domu była po mniej niż dziesięciu minutach. Im bliżej była drzwi tym bardziej dopadał ją stres. Nie wiedziała co mogło się stać. Niepewnie otworzyła je. Jasmine rzuciła się jej na szyję lekko szlochając. Alicja rozejrzała się po pomieszczeni i wtuliła w siebie matkę. Nie miała pojęcia o co chodziło.
-Wróciła?!-Usłyszała krzyki dochodzące z gabinetu Erica, a już po chwili mężczyzna znalazł się obok niej i wyszarpał ją za nadgarstek z objęć matki.
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz