Dziś jest chyba jakiś dzień dobroci
XD
Anon, w końcu się nad nami zlitowała
i dodała rozdział HURAA!
Nie mogłam być gorsza haha
Macie tutaj kolejne rozterki Alicji i
Pana jestem boski Dawid.
Mam nadzieję, ze się podoba!
Btw...napiszcie na dole, jeśli tak jak
ja jesteście za sparowaniem Alicji z kiblem...XDDD Sądzę, że to
by było całkiem ciekawe doznanie XDDDD
Tak wiem, powinnam uleczyć
w końcu tego raka...no ale...no XDDD
*~*~*~*
-Wiesz co?- Zaczęła dziewczyna
wstając z łóżka. Dorównała pozycji brunetowi. Nie można było
powiedzieć, ze wzrostem. Ciągle dzieliło ich trzydzieści
centymetrów różnicy. Nie wiadomo było, czy to ona jest taka
niska, czy on wyrośnięty, ale Dawid, często przypominał jej o
fakcie, że w tej konkurencji już zawsze będzie wygrany, chodź by
dziewczyna chodziła w szpilkach.
Dawid spojrzał na nią marszcząc
brwi.- Przy tobie czuję się jak lessba- Zaśmiała się.- Zmieniasz
te swoje humorki, jak baba- Prychnęła i odwróciła się do niego
tyłem, podchodząc do łóżka. Sięgnęła po paczkę papierosów i
odpaliła jednego, zaciągając się dość intensywnie. Dawid
obserwując poczynania dziewczyny, oraz analizując jej słowa,
podszedł do niej i przyciągnął ją do siebie. Otulił jej szyję
ciepłym oddechem, powodując dreszcze. Dłońmi zjechał wzdłuż
jej ramion i zatrzymał się splatając ich palce.
-Mogłabyś się dziś poczuć, jak
prawdziwa kobieta, ale- Przerwał swój monolog, wykonany niską
pociągającą chrypką i lekko przygryzł jej ramię tuż obok szyi-
Jesteś pijana, a ja zdecydowanie wolę, jak świadomie reagujesz na
mój dotyk- Ostatnie słowa wyszeptał jej do ucha i wolną ręką
wysuną peta z jej dłoni i sam się zaciągnął. Alicja tylko
pokręciła głową, rezygnując już z jakiejkolwiek interakcji z
chłopakiem i położyła się na jego łóżku okrywając się
kołdrą, jedynie zakrywając swój stanik.
-Ej, co ty robisz?- Zapytał zdziwiony
brunet, ale dziewczyna mu już nie odpowiedziała. Zasnęła.
Westchnął ciężko, i postanowił się przejść. Zabrał ze sobą
telefon, papierosy i wyszedł z pokoju. Na dole panowała jak zwykle
cisza. Przywykł do tego, to w takim domu się wychował. W domu, w
którym nikt nie zwracał na siebie uwagi. Kiedy jego matka jeszcze
żyła wszystko było całkiem inaczej. Kobieta wprowadzała odrobinę
szczęścia do ich rodziny, kiedy jednak odeszła każdy zaczął żyć
własnym życiem.
Wyszedł trzaskając drzwiami. Dziwnie
było mu przechadzać się po ulicach, na których się wychował.
Doskonale je znał, ale były mu one odległe. Zmierzył w kierunku,
dość dziwnego miejsca, jak na dwudziestotrzy latka. Udał się na
opuszczony już plac zabaw. Nic się nie zmieniło od czasu, kiedy
był tam po raz ostatni, jakieś pięć lat temu. Jego życie od
zawsze był pogmatwane, ale tu w tym miejscu zwolniło i przeszło na
odpowiednie tory. Pomogła mu w tym Nikola, dziewczyna, która
pierwszego dnia ich znajomości wywołała u bruneta sporą
ciekawość. Jako jedyna z nie licznych widziała w nim kogoś
więcej, niż masę pięknego ciała i idealnego kandydata na szybki
numerek w kiblu. Nigdy wcześniej by nie pomyślał, że jego życie
nabierze kolorów, dzięki drobnej szatynce o wyjątkowych oczach.
Przycupnął na jednej z huśtawek i lekko odepchnął się od ziemi,
a przedmiot wydał piskliwy skrzyp. Z grymasem na ustach zatrzymał
huśtawkę i spojrzał w kierunku drugiej. Przypomniał sobie jej
śmiech. Widział jak siedzi na huśtawce i podśpiewuje piosenkę,
która zawsze poprawiała mu humor. W sumie, to ona poprawiała mu
humor swoją obecnością. Podczas ich związku przeszedł ogromną
zmianę. Otworzył się na ludzi. Już nie był tym cichym,
tajemniczym chłopakiem, o którym każdy słyszał z powodu jego
różnych akcji. Była dla niego najważniejsza i nadal jest. Robi
wszystko by wrócić do tych relacji, robi wszystko by ją odzyskać.
Ocknął się. Wyciągnął telefon z
kieszeni i zadzwonił do Ericka.
-Halo?- Rozbrzmiał dość firmowy i
profesjonalny głos mężczyzny. Głos, który był w stanie
wyprowadzić go z równowagi.
-Zrobiłem co chciałeś, teraz powiedz
mi, gdzie znajdę Nikole- Warknął do komórki, a mężczyzna tylko
zakpił.
-Ah, tak Nikola. Ta dziewczyna, która
spowodowała, że nie jesteś już posłuszny? Wszystko z nią w
porządku, niebawem ją zobaczysz-Rozłączył się. Brunet przeklął.
Niebo pociemniało. Ponownie tego dnia zbierało się na deszcz, więc
Dawid chcąc uniknąć zmoknięcia wrócił do domu. Przemknął
przez salon i wszedł do swojego pokoju. Nie było już w nim
dziewczyny. Lekko zdziwiony, poszedł sprawdzić czy wszystko z nią
w prządku. To zachowanie nie był zbyt do niego podobne, ale odczuł
potrzebę upewnienia się, że jest bezpieczna. Tłumaczył to
nadmiarem wspomnień i tym jak dużo Alicja ma wspólnego z Nikolom.
No właśnie, ma dużo wspólnego z Nikolom a on potraktował ją jak
szmatę. Pewnie dlatego nękały go poczucie winy. Zapukał do
pokoju, ale nikt nie otworzył, ani nie nakazał by wszedł. Uznał,
że Alicja po prostu śpi. Nieźle się upiła, więc to było
zrozumiałe. Coś, jednak spowodowała, że sprawdził w łazience.
Niepewnie otworzył drzwi, ponieważ nie wiedział dokładnie w
jakiej sytuacji mógł tam kogoś zastać. Jednak widok nie bardzo go
zdziwił. Dziewczyna wręcz przytulała się z muszlą klozetową
wypluwając wszystko co wypełniło jej żołądek przez ostatni
czas. Dawid lekko się skrzywił na widok rzygającej dziewczyny.
Podszedł bliżej. Zobaczył, ze w kącikach jej oczu zbierały się
pojedyncze łzy. Nieźle się załatwiła. Rzygała jak kot. Nie za
przyjemny widok. Brunet westchnął ociężale i ukucnął przy
dziewczynie zbierając jej włosy do tyłu. Twarz miała całą
czerwoną, a ciało ledwo trzymało się w pozycji siedzącej. Kiedy
w końcu przestała, oderwała się od szklanej konstrukcji i
nacisnęła spłuczkę. Chłopak tylko się zaśmiał.
-Pierwszy raz piłaś- Skwitował.
Alicja zignorowała docinkę i ledwo podniosła się z ziemi by
opłukać usta. Przemyła całą twarz lodowatą wodą, aby chodź
trochę się rozbudzić. Ciało jej drżało a gardło niemiłosiernie
piekło, dodatkowo ból głowy, który nie chciał jej opuścić,
potwierdził tylko fakt jak w bardzo gównianym jest stanie.
-Na przyszłość jedna butelka
wystarczy, na takie kruche ciałko- Poklepał ją po plecach, niczym
ziomka z podwórka- Mówię to jako doświadczony w tych sprawach,
ale nie sądzę, abyś szybko sięgnęła po alkohol- Zaśmiał się
i przyciągnął ją do siebie zamykając w szczelnym przyjacielskim
uścisku.- No już, teraz będzie lepiej- Pogłaskał ją po plecach.
Sam był zaszokowany jak do niej podchodził. Tylko dla niej był w
stanie przełamać barierę. Od kiedy nie było przy nim Nikoli, znów
zaczął zamykać się w sobie, ale nie zamykał się na ludzi. Nie
unikał ich, ale musiał mieć stuprocentową pewność, ze panuje
nad wszystkim i nad wszystkimi
-Nigdy więcej nie pije. Zostaję
abstynentką-Wychrypiała, ponieważ jej głos ucierpiał podczas
oczyszczania organizmu. Odkleiła się od chłopaka, ale ich twarze
tkwił w dość niebezpiecznej odległości. Oboje chcieli połączyć
usta w namiętnym pocałunku, ale Alicja w porę się opamiętała.-
Jeśli mnie teraz pocałujesz, poczujesz mieszankę rzygów i wódki,
na pewno tego chcesz?- Spojrzała mu w oczy. Dawid uśmiechnął się
złośliwie.
-Nie brzmi kuszącą- Pokręcił głową
zrezygnowany i wyszedł z pomieszczenia zamykając się w swoim
pokoju. Alicja po raz ostatni spojrzała w lustro i udała się do
siebie. Wyciągnęła z torby telefon i zadzwoniła do Aleksa.
Chłopak odebrał po trzech sygnałach.
-Alicja, Bogu dzięki. Co się z tobą
dzieje?- Krzyczał do słuchawki. Dziewczyna lekko posmutniała.
Chłopak nieźle się o nią martwił, a ona tak z dnia na dzień
uciekła nie dając znaku życia.
-Aleks wszystko w porządku-
Wychrypiała i położyła się na łóżku- Dużo się zmieniło,
ale jest dobrze.
-Gdzie ty w ogóle jesteś?- Zapytał z
troską.
-Em...Nie wiem?- Zapytała. Prawda byłą
taka, że tak w sumie nie wiedziała gdzie jest.
-Co? Jak to nie wiesz gdzie jesteś,
nie żartuj ze mnie- Warknął.
-Aleks, nie żartuje, ale jestem
bezpieczna. Mów jak sytuacja w ośrodku
-Panika, panika i jeszcze raz panika.
Gliny węszą, co dzień tu przyłażą i pytają, czy nie mam z tobą
kontaktu- Dziewczyna usłyszała wyraźny smutek w głosie
przyjaciela.
-Nie powiesz im, prawda?
-Nie,ale muszę mieć pewność, ze
jesteś bezpieczna- Przejął się. Nieświadomie na jej usta wkradł
się uśmiech. Zdała sobie sprawę, ze to Aleks zawsze był wtedy
gdy go potrzebowała.
-Jestem tu z mamą-Pochwaliła się-
Więc jestem bezpieczna. Jest tu jeszcze Dawid, naprawdę jest okej-
Zapewniła
-Dawid?- Zdziwił się. No, tak
przecież dziewczyna nie wspomniała mu o nim.
-To...kolega- Wymruczała niepewnie
połykając gulę w gardle. Alkohol zaczął uchodzić z jej ciała,
a wspomnienie ostatnich sytuacji z brunetem zabolało.
-To ktoś więcej niż kolega, prawda?-
Zapytał nieco smutniej.
-To skomplikowane
-Zakochałaś się?- Uniosła brwi w
zdziwieniu. Miał racje, zakochała się, ale bez wzajemności.
-Tsa -Wyszeptała ledwo słyszalnie-
Bez wzajemności- Przełknęła ślinę a w głowie powtarzała jedną
i tą samą formułkę
„Nie płacz, nie płacz, nie możesz
się rozkleić”
-Opowiadaj- Westchnął ciężko. Po
namowie, Alicja zaczęła się otwierać przed przyjacielem.
Opowiedziała mu wszystko. Nie pomijała niczego. Od ich pierwszego
spotkania, po upojną noc i późniejsze zachowanie chłopaka wobec
niej. Potrzebowała tego. Wygadać się, powyzywać bruneta od
kutasów i bóg wie czego jeszcze. A wiadomo, lepiej to robić gdy
ktoś cię słucha. Gadali może z godzinę, a Aleks co chwila rzucał
teksty „Ale dupek, jak wyjdę z tego ośrodka za kilka dni to
przyjadę mu wpierdolić” na co dziewczyna zaczynała się śmiać.
Blondyn musiał już kończyć, ale obiecał, ze zadzwoni jutro, więc
Alicja grzecznie się z nim pożegnała i opadła na łóżko.
Rozmyślanie nad sensem jej egzystencji przerwało ciche pukanie.
Otworzyła drzwi, a w nich stał brunet. Dokładnie tak samo oparty
jak dnia, kiedy wprosił się na nocne oglądanie filmów. Dokładnie
w tej samej pozycji, z tym samym wyrazem twarzy. Tak samo
pociągający.
-Erick, karze nam zejść na dół,
mamy jakiegoś gościa- Wychrypiał i udał się w stronę schodów.
Alicja nieco opóźniła się z dotarciem na dół, ale kiedy była
już w salonie ojciec Dawida, przyprowadziła zapowiedzianego gościa.
Była to młoda dziewczyna, drobna. Włosy sięgały jej do ramion i
były nieco zakręcone przy końcach. Widząc Dawida, rzuciła się
biegiem w jego stronę i mocno się do niego wtuliła. Zaczęła
płakać. Brunet objął ją szczelnie i schował twarz w jej szyi.
Przełknął gule w gardle. Alicja przyglądała się całej scenie,
czując ukłucie w sercu. Zdawała sobie sprawę, kim była ta
dziewczyna. Nie byłą w stanie ukryć, ze ją to nie bolało. Widać,
że chłopak darzył ją ogromnym uczuciem, nie takim złudnym, jak
ją. Ona była tylko taką zabawką i w tym momencie dotarło do
niej, że ona jest tą gorszą. Spuściła głowę, kiedy to brunet
pocałował ją delikatnie ale z uczuciem. Podniosła wzrok w ich
stronę, kiedy Erick zaczął mówić.
-Może, byś tak łaskawie przedstawił,
swoją ukochaną naszej Ali?- Zapytał i posłał mu złośliwy
uśmiech. Dawid zmieszany spojrzał w oczy dziewczyny, które nie
błyszczały jak dawniej tylko wyrażały ból i zawiść. Skrzywił
się.
-Tak- Wyszeptał- Alicja, to jest
Nikola, moja dziewczyna- Szatynka otarła łzy i podała rękę
Alicji, która wyraźnie ją zignorowała.
-Zdążyłam już zauważyć- Warknęła
i pospiesznym krokiem udałą się do pokoju. Dawid westchnął, ale
zignorował zachowanie dziewczyny.
-Niki, nie przejmuj się nią,
przejdzie jej- Złapał ją za policzki i ucałował jej czoło. Po
raz kolejny zamknął ją w szczelnym uścisku, a dziewczyna się
wtuliła. Napotkał wrogie spojrzenie Jassmine, która parsknęła i
udała się na górę, do swojej córki. Cicho zapukała, ale nikt
się nie odezwał. Weszła bez pozwolenia i podeszła do łóżka
córki.
-Alu...-Wyszeptała, a dziewczyna mocno
ją przytuliła i zaczęła płakać. - Shhh...-Uspokajała ją, ale
dziewczyna nadal wylewała swoje łzy.
-Nie powinnam płakać- Zaczęła
ocierając je dłonią- Ona byłą pierwsza, ale dlaczego dał mi
nadzieje, mamo?- Zapytała połykając gulę w gardle, która zaczęła
dawać uczucie lekkiego podduszania. Nie mogła złapać tchu. Nagle
zemdliło ja i wiedziała, że znów musi po przytulać się z
klozetem. Gwałtownie wybiegła z pokoju i wbiegła do łazienki.
Kiedy skończyła już wyrzygiwać ostatnie resztki wódki ze swojego
organizmu umyła twarz i wyszła na korytarz Napotkała tam Dawida i
Nikole, która posłała jej przyjazny uśmiech. Alicja lekko go
odwzajemniła.
-Na początku, nie poszło nam za
dobrze- Zaczęła ciągle się uśmiechając. Miała miły delikatny
głos, który był w stanie uśpić. Naprawdę wydawała się miłą,
pełną pozytywnej energii osóbką. Gdyby tylko wiedziała, z kim
tak naprawdę jest w związku.- Ale, może zaczniemy od nowa? Nikola
jestem- Podała rękę Alicji, a ona tym razem ją uścisnęła.
-Alicja- Wychrypiała, ponieważ ból
gardła powrócił. Chwilę podyskutowały o jakich bzdetach. Alicja
mogłaby ją nawet polubić. W progu staną Dawid, który momentalnie
zepsuł humor Alicji. Mina jej zrzedła, a twarz pobladła.
-Wszystko dobrze, źle się czujesz?-
Zapytała z troską szatynka, pocierając jedno ramie dziewczyny.
Alicja rzuciła przepełnione żalem spojrzenie Dawidowi i pokręciła
przecząco głową.
-Nie, wszystko okej, pójdę się
położyć. Dziękuje, za troskę- Skierowała się do pokoju, który
zamknęła i bezsilnie zsunęła się po drzwiach na ziemię.
Przyciągnęła kolana do siebie i zamykając się w swoim własnym
azylu bezpieczeństwa, zaczęła zastanawiać się jak to teraz
będzie. Jak Dawid zmieni się w stosunku do niej, jak teraz będzie
wyglądało jej życie. Do urodzin, musi się ukrywać, inaczej
grozi jej sprawa, za ucieczkę. Wszystko komplikowało się bardziej
z dnia na dzień. Czekała tylko kiedy Aleks opuści ośrodek, i być
może weźmie ją pod swoje skrzydła. Nie chciała tracić kontaktu
z mamą, ale byłą pewna, że nie wytrzyma pod tym dachem dłużej z
dwójką zakochanych w sobie gołąbeczków, wiedząc co łączyło
ją nie tak dawno jeszcze z Blake'm.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz