wtorek, 6 września 2016

Elementy Układanki #7- Wyjedżmy gdzieś

 Hejaaa!
Cóż, nie wiem jak wy, ale ja osobiście mam dość ciągłego zapłakanego Sasuke.
To jest już ostatni rozdział w tej wersji
Później nasz emosik przejdzie małą metamorfozę, która pozwoli mu na lepsze życie
A więc miłego czytania
Bayo!

~*~*~*~*

Naruto obudził się o dziwnej porze. Zerknął na zegarek, który podświetlał się stojąc na komodzie naprzeciwko łóżko.
4:18
Blondyn skierował swój wzrok na bruneta, który nadal był w jego objęciach, ale już nie tak mocno wtulony, jak wtedy kiedy zasypiali. Była to zbyt młoda godzina,aby zaczynać swój dzień, dlatego chodź nie odczuwał takiej potrzeby zamknął oczy próbując zasnąć. Leżał bez ruchu może dziesięć minut? Dopóki nie usłyszał cichego mamrotania ze strony Sasuke. Niebieskooki spojrzał na bruneta.
-Zabił ją- Szeptał. Przez światło padające do pokoju, bo słonce zaczęło już wschodzić mógł zauważyć, jak w kącikach jego oczu zbierały się łzy. Nie był pewien co właśnie teraz mu się śniło, i jak często doprowadzało go to do niekontrolowanych łez. Brunet rzadko mówił mu o swoich problemach, co prawdopodobnie było spowodowane, iż cały czas miał wrażenie że nadużywał jego gościnności. Starał się o jak najmniej prosić i wymagać. Na nic nie narzekał a stawiany przed jakimkolwiek wyborem mówił, ze wszystko mu jedno, jakby jego decyzja mogła stanowić jakiś problem. Naruto nie chciał naciskać, pomimo, że bolała go ta „odległość” ze strony Uchihy. Chłopak w domu był jakby nieobecny. Dniami siedział w swoim pokoju, a do rozmowy był wręcz zmuszany. Uzumaki zastanawiał się, aby zorganizować mu jakieś rozmowy z psychologiem, ponieważ obawiał się, że to wszystko spowodowane było szokiem po wypadkowym, jednak Kakashi szybko wybił mu to z głowy. Wyjaśnił mu, że jednak trudno jest mu się pozbierać, kiedy nie towarzyszą mu przy tym jakiekolwiek wspomnienia, który mogłoby go zmotywować, do życia. Problem polegał na tym, że jedyny sens jego życia umarł wraz z Sakurą i dobrymi wspominkami. Uzumaki zdawał sobie sprawę, że to on jest największym ciężarem w jego życiu i że właśnie blondyn zaczął wszystko komplikować, ale nie mógł go zostawić, nie mógł zniknąć z jego życia. Już raz to zrobił. Cierpiał cholernie cierpiał. Oboje cierpieli. Każdy miał swój indywidualny sposób, ale sprowadzało się do jednego. Do jej śmierci. Mogły by mijać miesiące, lata, ale Naruto zawsze będzie tym znienawidzonym. I to właśnie to blokowało go przed prawdą. Jego uczucie, którym darzył go już od dłuższego czasu. Kiedy to zawsze był druga opcją, kiedy to nigdy nie był najważniejszy. Nie powinien tak myśleć, ale ten wypadek, był jakimś cudem, taka drugą szansą na lepsze jutro.
Westchnął cicho i zamknął oczy, głaszcząc Uchihę po plecach, aby ten przestał łkać. To wróciło. Wspomnienie z tamtego dnia...

-Naruto...-Różowo-włosa wypowiedziała to z lekka obawą. Widziała, że wyprowadziło go to z równowagi.
-Dlaczego?- Wstał i podszedł do Sakury. Czuł się zraniony. Była jedyna osobą, która wiedziała co tan naprawdę czuł do bruneta.
-Tak będzie lepiej-Swoją dłoń przyłożyła do jego ramienia, jakby chcąc dodać mu tym otuchy- Musisz o nim zapomnieć, jest ze mną szczęśliwy. Będzie lepiej, kiedy wyjedzie razem ze mną.
-Gówno, a nie szczęśliwy- Warknął w stronę dziewczyny, która nieco wystraszyła się jego reakcji-Robi to bo cie kocha. Tak samo jak ja kocham jego- Strącił jej rękę. Dziewczyna skrzywiła się. Miała nadzieję, że chłopak odpuści. Jednak jak widać myliła się.
-Naruto, wiesz, że cie lubię i chciałabym abyś był szczęśliwy, ale go kocham i on mnie. Dziecinna jest ta walka o niego, bo nie ukrywajmy, ale oboje wiemy, kto jest na pozycji przegranej- Starała się brzmieć bardzo spokojnie i kiedy blondyn opuścił głowę, ta lekko ją przechyliła, aby zobaczyć co się z nim stało. Łzy spływały mu po policzkach kiedy podniósł wzrok na nią i chwycił ja za ramiona.
-Tego ci od zawsze zazdrościłem- Mówił przez łzy- Tej dwudziesto cztero godzinnej uwagi z jego strony, czułości, opieki, tego czego od zawsze pragnąłem mieć. Pragnąłem mieć Sasuke. Bo go kocham- Lekko zacisnął dłonie na jej ciele.
-Zdecydowanie będzie lepiej, jak o nim zapomnisz- Wycedziła przez zęby.
-Bzdury,nigdy o nim nie zapomnę!-Krzyknął i popchnął kobietę, która nie fortunnie upadła uderzając głowa o krawężnik chodnika. Straciła przytomność, a tuż obok jej głowy widniała stróżka płynącej krwi. Blondyn natychmiast do niej podbiegł i sprawdził puls, który był już nie wyczuwalny. Za sobą usłyszał krzyk, ale nie był w stanie odwrócić się w stronę źródła dźwięku. Chwile potem został odepchnięty, a do dziewczyny podbiegł brunet, który płacząc położył ja sobie na nogach i wtulał ją w swoje ciało. On ją zabił. Naruto ją zabił.
-Zabiłeś ją!- Sasuke krzyczał przez łzy przyciskając Sakure do swojej piersi, która zakrwawiła mu koszulkę. Naruto opadł bezsilnie na ziemię. Nie wiedział ile tak leżał. Potem słyszał już tylko wycie syren policyjnych, nadjeżdżającą karetkę i słowa, które dudniły mu w uszach „Morderca”.

Gwałtowny ruch,tuz obok swojej klatki piersiowej przerwał jego rozmyślania. Brunet delikatnie podniósł głowę w stronę Naruto, który mu się przyglądał.
-Obudziłem cię?- Zapytał z lekka chrypką. Naruto pokręcił przecząco głową i ręką lekko przejechał po włosach Uchihy. Chłopak lekko przymknął oczy.
-Śpij- Sasuke odwrócił się na drugi bok, a Naruto po raz kolejny spróbował tej nocy zasnąć.


-O co chodzi Kakashi?- Zapytał blondyn, kiedy tu usiadł naprzeciwko przyjaciela. Hatake prosił o pilne spotkanie, co bardzo zdziwiło Naruto.
-Nie będę owijać w bawełnę- Odchrząknął i spojrzał w kierunku okna, jakby szukając kogoś.- Chodzi o Sasuke- Przerwał kiedy to do pubu wszedł czarno włosy mężczyzna. Ręką wskazał mu gdzie ma podejść posyłając przy tym lekki uśmiech. Mężczyzna przywitał się z Kakashim- To jest mój znajomy, Obito Uchiha- Brunet podał mu rękę i lekko się uśmiechnął. Naruto spojrzał na niego ze zdziwieniem.
-Uchiha?- Zapytał i spojrzał w stronę Kakashiego, który potwierdził to co przed chwilą powiedział.
-Jestem jego dalekim kuzynem- Odezwał się po chwili Obito. Faktycznie, był nieco podobny. Ciemne włosy,to chyba taki wspólny element każdego z rodziny Uchiha.
-Ale nadal nie rozumiem, o co chodzi- Blondyn siedział i wpatrywał się w dwóch mężczyzn, którzy siedzieli naprzeciwko niego i posyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia.
-Słuchaj, mamy problem, a w zasadzie to ty masz- Odezwał się Kakashi, popijając piwo, które stało przed nim.- Itachi wrócił.- Naruto otworzył oczy w zdziwieniu. Mężczyzna już dawno opuścił miasto, był pewien, że się nie zjawi.
-Co?- Zapytał z niedowierzaniem.- Przecież to nie możliwe- Spojrzał na Hatake morderczym wzrokiem. Był pewien, że to jeden wielki żart.
-Jak widać możliwe, chyba wiem z kim rozmawiałem, tak?- Odezwał się brunet- Wypytywał mnie, gdzie znajdzie brata.
-Nie powiedziałeś mu, prawda?- Gwałtownie wstał. Był przerażony, że Itachi będzie próbował przypomnieć wszystko Sasuke, że wszystko wyjdzie na jaw.
-Uspokój się- Warknął szaro-włosy. Blondyn westchnął i usiadł na miejscu.- Obito nic mu nie powiedział.
-Ale dlaczego wrócił?- Zapytał z wyraźnym przygnębieniem w głosie. Zdawał sobie sprawę, że Itachi jest w mieście, i zrobi wszystko, aby dowiedzieć się gdzie jest jego brat.
-A jak myślisz? Jego brat uległ dość poważnemu wypadkowi- Powiedział Obito. -I nie przestanie węszyć, póki go nie znajdzie, zdajesz sobie z tego sprawę?- Zapytał. Blondyn musiał coś zrobić, coś aby Sasuke za wszelką cenę nie dowiedział się prawdy.
-Ta- Przerwał na chwilę- Muszę wyjechać,razem z Sasuke.
-Słuchaj, nie lepiej abyś powiedział mu prawdę? Prędzej czy później i tak się dowie. Przerwij tą całą szopkę.- Pouczył go siwo-włosy.
-Doskonale wiesz, jak było przed wypadkiem. Nie chce tego- Powiedział, a głos lekko mu się łamał. Naruto zdawał sobie sprawę, że okłamywanie Sasuke nie jest w porządku, ale jak powiedzieć prawdę, wiedząc, że tak bardzo go skrzywdzi?
-Będzie jeszcze gorzej, trzeba to przerwać w tym momencie- Powiedział Hatake.
-Skończ!- Naruto gwałtownie wstał i wyszedł z lokalu. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Kakashi ma racje, ale on go kochał, a to wszystko mogłoby zrujnować zaufanie, które próbuje zbudować między nimi.


-Jestem!- Krzyknął kiedy to wszedł do mieszkania. Panowała tam cisza. Było to dziwne, ponieważ przeważnie było słychać głos telewizora, a tym razem nic. Odłożył zakupy, które zrobił po drodze i skierował się do pokoju chłopaka. Lekko uchylił drzwi, a na łóżku zobaczył leżącą tyłem do drzwi postać. Uśmiechnął się pod nosem i wrócił do kuchni, aby przygotować jakiś obiad. Szło mu to nadzwyczaj opornie, ponieważ pochłonięty był myślami. Tak bardzo by chciał zatrzymać go na zawsze, tak bardzo chciałby, aby sprawa ucichła, aby Itachi zapomniał. Miał do siebie ogromny żal.
Zdawał sobie sprawę, że to wszystko jego wina, ale on naprawdę nie chciał źle. Był po prostu szaleńczo zakochany.
Poczuł dłoń na swoim biodrze. Nie zareagował. To uczucie było bardzo przyjemne, szczególnie, że dłoń zaciskała się a po chwili chłopak przywarł do niego wtulając się. Byli mniej więcej takiego samego wzrostu, więc Sasuke schował głowę w zagłębieniu jego szyi. Blondyna przeszedł dreszcz. Nigdy brunet nie pozwolił sobie sam z siebie na taka bliskość, zawsze zachowywał dystans, ale nie chciał się niczego doszukiwać. Odwrócił się powoli, ale chłopak oddalił od niego. Naruto spojrzał w jego oczy, które były popuchnięte, jakby płakał. Nie czekając dłużej chwycił jego kark i przyciągnął do siebie, tak aby Uchiha go przytulił. Trwali tak przez chwile. Cisza była odpowiedzią. Odpowiedzią na to,że Naruto jest ta osobą, którą teraz brunet potrzebuje.
-Przepraszam- Wyszeptał łamiącym się głosem, opierając czoło o ramię blondyna, lekko się przy tym garbiąc. Słysząc to niebieskooki chwycił go za ramiona i lekko odepchnąć, aby przyjrzeć się jego oczom, które był zaszklone.
-Co ty wygadujesz?-Warknął dość agresywnie wywołując spore zmieszanie na twarzy Sasuke. Widząc dość dziwna reakcję chłopaka Naruto ponownie go przytulił.-Tym razem to ja przepraszam- Przebiegł palcami wzdłuż linii kręgosłupu bruneta pozostawiając po chwili tam dziwne uczucie pustki.-Za co ty chcesz mnie przepraszać? Przecież nic nie zrobiłeś- Zapytał w jego włosy. Stali w tym uścisku przez dłuższy czas, a brunet zaciskał dłonie na koszuli blondyna.
-Zrobiłem. Zapomniałem o tobie o miłości do ciebie, o moim dawnym życiu o wszystkim. Tak bardzo was przepraszam- Rozpłakał się. Ze słabości. Trudno było mu się odnaleźć w takiej sytuacji, kiedy to co powinno być ci bliskie jest kompletnie obce. Świadomość czucia się jak nie pasujący puzzel do układanki wyprowadzał go z równowagi. Doprowadzał do łez i złości na samego siebie, że nie był w stanie z tym walczyć. Nie był wstanie nic z tym zrobić.
Podniósł wzrok na Naruto, który przyglądał mu się z widocznym smutkiem. Jemu również nie było łatwo oglądać jak cierpi najważniejsza osoba w jego życiu. Uchiha chwilę przyglądał się jego zatroskanemu wyrazu twarzy, ale wbił się w jego usta dość brutalnie. Miał wrażenie, że przez moment chłopak nie odwzajemniał jego gestu, ale zrobił to. Widocznie cała sytuacja trochę go zaskoczyła. Pocałunek był przepełniony poczuciem winy, pragnieniem i lekka desperacją, ale nadal jakimś uczuciem z obu stron. Sasuke pociągnął chłopaka za koszule powodując tym samym dość bolesne doznania ze strony blondyna, który został przyparty do ściany oddzielającej salon od kuchni. Pieszczoty był coraz to bardziej łapczywe, jakby było ich to ostatnie zbliżenie. Brunet polizał i lekko przygryzł delikatna skórę blondyna na szyi, na co Naruto szybciej oddychał. Wszystko działo się tak szybko. Ręce bruneta błądziły po ciele chłopaka, jakby szukały odpowiedniego miejsca. Ponownie musnął jego wargi lekko przygryzając jej dolna część. Odsunął się od blondyna, lecz dłońmi wciąż zataczał kółka na jego biodrach.

-Wyjedźmy gdzieś- Wysapał, a oczy bruneta na tę propozycje wydawały się zabłyszczeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz