Oł yeah! No w końcu coś innego niż
hetero <3
Przez ostatni czas miałam tylko na
tamto opowiadanie wenę, ale już wróciła na resztę!
Także cieszcie się nową częścią
Obkk, które zresztą jak pisałam to kisłam XDDD
A więc powodzenia i zraczcie ze mną!
*~*~
*
Pobudka Kakashiego nie była zbyt
przyjemna. Jego sen przerwały hałasy dobiegające z drugiej części
mieszkania. Ktoś, a raczej Obito Uchiha we własnej osobie krzątał
się po jego kuchni. Nie do pomyślenia, że ten mężczyzna
przebywał pod jego dachem, ale jeszcze bardziej niewiarygodny był
fakt, że tu spał i tak będzie tu koczował przez najbliższy
tydzień. Szaro-włosy zwlekł się z łózka, zakładając na siebie
szlafrok i wyszedł z pomieszczenia, który był jego azylem, aby
sprawdzić, czy przypadkiem jego kuchnia nie stoi w płomieniach.
Stety, bądź niestety wszystko było w porządku, w jak najlepszym,
gdyby nie mały szczegół, a mianowicie paradujący po mieszkaniu
brunet, ubrany jedynie w szare spodnie. Cóż, widok z rana bardzo
pobudzający, ale i nieco rozpraszający. Kakashi wzrokiem zlustrował
sylwetkę mężczyzny,który na całe szczęście stał tyłem mówiąc
coś pod nosem, do samego siebie. Faktycznie, Kakashi mógł śmiało
powiedzieć, że chłopak ma się czym chwalić, jego plecy były
rozbudowane, co przyciągnęło wzrok grafika, na tyle aby sam po
czasie zorientował się, że trwało to zdecydowanie za długo. Aby
szybko to przerwać wzrokiem odbiegł w stronę reszty domu, które
jak przypuszczał tkwiło w lekkim chaosie, ale jednak obawiał się
czegoś gorszego. Kilka puszek po napojach, pudełko po pizzy i
rozrzucone ubrania Uchihy, coś na co Kakashi również przygotował
się psychicznie, widząc w jakim stanie jest stanowisko jego pracy.
Niepewnie skierował się do kuchni, aby rozpocząć swój dzień od
kawy. Wyminą bruneta, na tle aby swobodnie znaleźć się przy
ekspresie. Jednak chcąc zacząć swoją poranną rutynę, musiał
wyciągnąć kubek z szafki, która centralnie znajdywała się na
głowa bruneta. Hatake westchnął na duchu. Nie chciał prosić, go
aby się przesunął, ponieważ nie miał ochoty zaczynać z nim
dialogu. Miał nadzieję, że cały poranek odbędą w ciszy i tak do
dnia jego wyprowadzki stąd. Kiedy tylko Obito lekko przesunął się
w lewo, Kakash sięgnął do szafki, jednak nim zdążył wyjąść z
niej naczynie, Obito gwałtownie ją zamknął powodując tym samym
głośny trzask, który rozniósł się po całej kawalerce. Brunet,
cały czas wpatrzony był w gazetę, która leżała na blacie, a
jego głowa była skierowana ku dołowi, jednak na twarzy pojawił
się przebiegły uśmiech. Jego zamysłem, podczas „wprowadzenia”
się tu od samego początku, było, aby Hatake był wyprowadzany z
równowagi, nie ważne za jaką cenę. Był w stanie zrobić
wszystko. Dosłownie wszystko.
-Poproś- warknął w jego stronę, ale
nadal się uśmiechał. Jego wzrok skierował się w stronę Hatake,
który uważnie patrzył na szafkę, a raczej na dłoń, która się
na niej znajdywała. Nie bardzo wiedział, co mógłby w takiej
sytuacji zrobić. Jedyne wyjście, to danie satysfakcji Obito. Gdyby
nie goniący go czas, mógłby skusić się na krótka wymianę zdań,
ale nie miał na to ochoty.
-Po prostu daj mi ten kubek- Powiedział
kierując swój wzrok z jego dłoni nie tyle co na twarz ale na oczy.
Obito zrobił to samo, dając tym do zrozumienia, że jego odpowiedź
nie była wystarczająca- Proszę- Dokończył od niechcenia i
przyglądał się mężczyźnie, co teraz robi. Uchiha zaśmiał się
i po chwili podał Hatake kubek.
-Nie myślałem, że pójdzie z tobą
tak łatwo- Spojrzał na niego wymownie. Twarz Hatake nie wyrażała
zupełnie nic. Był taki obojętny,co dokuczało Obito. Miał
nadzieję, ze ta sytuacja, wpłynie na jego dzień, ale jak widać,
nie łatwo jest mu zaburzyć jego tryb życia. Uchiha zdał sobie
sprawę, że będzie musiał się jeszcze bardziej postarać. Hatake
starał się jak najbardziej nie zwracać na niego uwagi, pomimo
wypalającego wzroku,błądzącego po jego ciele. Czuł sie z tym
dziwnie, ale nie zaprzestawał swojej czynności i dokończył kawę.
Do ręki chwycił kubek, który po chwili został mu chamsko
odebrany. Spojrzał na bruneta a ten tylko uśmiechnął się chytrze
i udał się w stronę kanapy, gdzie „mieszkał”
-Dzięki, za kawę- Krzyknął
odstawiając ją na stoli, wcześniej biorąc sporego łyka. Hatake
westchnął ciężko i odpuścił sobie kolejne przygotowanie jej,
ponieważ zdał sobie sprawę, że czas na wypicie ciepłego napoju,
przeminął mu wraz z małymi docinkami od strony Uchihy. Udając się
do łazienki zgarnął ciuchy i wszedł do pomieszczenia, aby w
spokoju przebrać się, bez ryzyka, że Obito znów spróbuje
nawiązać temat, w bardzo dziwny sposób, jak robił to za każdym
razem. Największym błędem jaki w życiu popełnił, to taki, ze
nie zamontował zamka w drzwiach od łazienki. Nigdy nie był mu
potrzebny, do czasu gdy Obito nie pojawił się w jego mieszkaniu.
Kiedy stał przed lustrem, ubrany jedynie w czarne spodnie, do
pomieszczenia wpadł Obito, którzy przyglądał się Hatake, a
raczej jego odbiciu w lustrze dokładnie chłonąc jego sylwetkę
wzrokiem.
-Nie widzisz, że zajęte? Umiesz
pukać?-Warknął szaro-włosy odwracając się, tak, aby patrzeć na
Obito. Mężczyzna lekko przymrużył oczy, po czym na jego usta
wkradł się lekki cwaniacki uśmiech, na co Kakashi przewrócił
oczami nadal oczekując odpowiedzi.
-Umiem,ale nie odczułem takiej
potrzeby- Powiedział, jakby nadal zastanawiał się nad czymś
jeżdżąc wzrokiem w dół i górę, bo torsie Kakashiego.
-Mogłem być nago- Warknął
poirytowany i bacznie obserwował poczynania bruneta, który jakby
był w innym świecie.
-I? Jakoś mi to nie przeszkadza. Posuń
się- Nie czekając na reakcje szaro-włosego ręką złapał go w
pasie i lekko odsunął jego biodra, aby otworzyć szafkę, tuż pod
umywalką. Hatake stał jak wryty. Nie mógł zbytnio się poruszyć,
ponieważ spoczywająca ręka, na jego biodrze była na tyle
rozpraszająca, że jakiekolwiek ruchy w takiej sytuacji były
niewskazane,do tego ta lekko dziwna pozycja z wypchniętymi biodrami
do przodu. Cóż dla osoby trzeciej mogłoby to wyglądać co
najmniej dziwnie,ponieważ w czasie gdy Kakashi nie bardzo wiedząc
co się dzieje i wpatywał się w dłoń bruneta, Obito schylał się,
aby wyjąc coś z szafki. Kiedy podniósł się zatrzymał się na
niebezpiecznej odległości na wysokości ucha Kakashiego. Obito nie
mogąc się powstrzymać, z ręką nadal dotykającą biodra
mężczyzny powoli zbliżył się w stronę płatka jego ucha i lekko
je przygryzł, po czym posłał mu firmowy uśmiech i wyszedł z
pomieszczenia. Hatake stał tam jeszcze chwilę wpatrując się w
miejsce, gdzie przed chwilą został ukąszony, po czym otrząsając
się z letargu założył biała koszulę, na to sweter i wyszedł z
łazienki. Po drodze z sypialni zabrał ze sobą torbę i w ciszy
skierował się w stronę drzwi. Śniadania zazwyczaj jadał w pracy.
Przy drzwiach również gotowy do wyjścia stał już Obito.
-Jestem autem, możesz jechać ze mną-
Zaproponował podrzucając kluczami w ręce. Hatake w głowie
przemyślał wszystkie za i przeciw w dość szybkim tempie i lekko
kiwnął głową. Nie musiał się tłuc metrem, co było bardzo
wygodne, ponieważ z rana jest tam pełno ludzi spieszących się do
pracy. Wyszli z mieszkania, które Kakashi prawie zapomniał zamknąć,
gdyby nie zwrócenie uwagi przez Obito i udali się do samochodu,
gdzie Kakshi zajął miejsce pasażera. Podróż autem była szybka i
o niebo wygodniejsza niż wciskanie się do prawie wypchanego po
brzegi metra, ale nawet to nie przemawiało do Hatake, aby zrobił
prawo jazdy. Nie wyobrażał sobie siebie jako kierowcy. Zbyt często
pogrążony był w myślach, aby był w stanie trzeźwo myśleć
podczas jazdy. Wysiadając z auta rzucił w stronę Uchihy zwykłe
„Dzięki” wypowiedziane od niechcenia i nie patrząc jak daleko
jest Obito wszedł do firmy i udał się do swojego biura, Całkowicie
oddał się zleceniu, aby choć w pracy mógł zapomnieć o zajściu
w łazience. Najgorsze było to, że to wywarło na nim same
pozytywne odczucia. Nie do pojęcia było tylko to, ze sprawił je
jego odwieczny konkurent. To samo w sobie brzmi abstrakcyjnie. Nie
chciał o tym myśleć właśnie teraz, kiedy to naprawdę zależało
mu na tym, aby jak najszybciej to skończyć. Jego zajęcie przerwało
pukanie do drzwi. Miał ogromną nadzieję, ze to nie brunet i kamień
spadł mu z serca, kiedy to w drzwiach stanęła młoda kobieta
posyłając mu przy tym uroczy uśmiech.
-Kakashi, mogę na chwilę?-Zapytała
przymykając drzwi. Mężczyzna przeniósł wzrok na nią i kiwną
potwierdzająco głową.
-Co cie do mnie sprowadza,
Rin?-Zapytał. Rin była asystentka szefa,więc rzadko przebywała w
gabinecie Hatake,jednak łączyły ich dość przyjazne relacje. Nie
raz zdarzyło im się, aby po pracy skoczyć na jakiś lunch, bądź
sporadycznie do jakiegoś baru, w których Kakashi nie lubił
przebywać, jednak kiedy Rin go o to prosiła co zdarzało się
sporadycznie ciężko było mu odmówić.
-Szef, każe ci powiedzieć, że jeśli
tylko skończysz swoje dzienne zlecenie, możesz udać się do domu-
Powiedziała, i posłała mu naprawdę szczery uśmiech, ponieważ
bardzo lubiła Kakashiego, można by powiedzieć, że są
przyjaciółmi. Kiedyś łudziła się, ze może być z tego coś
więcej, do czasu kiedy zdała sobie sprawę, że Hatake nie jest nią
zainteresowany, ze w ogóle nie jest zainteresowany kobietami i
związkami. Nie miała mu tego za złe. Po prostu jak gdyby nigdy nic
nadal się z nim przyjaźni.
-A czy dział reklamy też kończy
wcześniej?- Zapytał. Dział reklamy, to dokładnie ten dział, w
którym znajduje się Obito. Rin przytaknęła lekko głową i na
odchodne pożegnała się z nim i uśmiechnęła. Trochę to zawiodło
Hatake, liczył na to,że wróci do domu wcześniej, ponieważ
zlecenie było już gotowe i zasiądzie w spokoju w swoim salonie i
zacznie zatracać się w swojej książce, jednak raczej nie było mu
to dane, z powodu iż Obito również w domu miał pojawić się
całkiem szybko. Wysłał jeszcze przed wyjściem zlecenie do Minato-
szefa i zgarniając wszystkie swoje rzeczy udał się do wyjścia,
mówiąc wszystkim napotkanym przez niego współpracownikom
wymuszone „pa”. Przed korporacją na parkingu, oparty o maskę
auta stał Obito i gestem ręki nakazał Kakashiemu, aby do niego
podszedł. Zrobił to. Bardzo zdziwił go fakt,że dzisiaj w jego
pokoju nie zawitał Obito. Było to dziwne, ale z drugiej strony,
kilka godzi bez jego towarzystwa cóż z pewnością wpłynęło na
niego pozytywnie.
-Może pojedziemy coś
zjeść?-Zaproponował brunet podchodząc do Kakashiego,na co ten
wyprostował się. Przypomniał sobie to całe zajściie uczucia
jakie wtedy w nim krążyły. To wszystko było niewiarygodne,
-Ta-Odparł leniwie Hatakę, po czym
wsiadł do samochodu. Obito zawiózł go do małej ale przytulnej
knajpki, gdzie jak twierdził podają najlepszy ramen, w całej
Japonii.
-Coś ty taki mało mówny?- Zapytał
Obito zajadając swoją porcję ciepłego wywaru. Szaro-włosy chwilę
zastanawiał się nad odpowiedzią.
-Rozmawianie z tobą nie sprawia mi
zbyt dużej przyjemności, jednak muszę cię o coś zapytać-Przerwał
kiedy to Obito uniósł wzrok znad miski- Bardzo dziwne było dla
mnie to, że nie przyszedłeś dzisiaj do mnie. Czyżbyś sobie w
końcu odpuścił? Zapytał biorąc kolejną łyżkę do ust.
-Już myślałem, ze zapytasz o tę
cała akcje w kiblu
-To później- Przerwał mu Kakashi
uważnie obserwując jego wyraz twarzy. Uchiha oddalił się od miski
i spojrzał na Hatake.
-Nigdy nie sadziłem, ze to powiem, ale
postanowiłem odpuścić, ci na ten tydzień z racji tego, ze masz
mnie za współlokatora- Na jego twarzy pojawił się przebiegły
uśmiech, kiedy to oparł się o kanapę kładąc rękę za
zagłówkiem. Hatake nic nie odpowiedział, tylko przyglądał się
mu z jeszcze większą uwagą- A to drugie, to kompletny przypadek,
który mi się podobał- Uśmiech nie schodził mu z twarzy, a
momentami Hatake miał wrażenie, ze się poszerza. Nie rozumiał
tylko co go tak w tym wszystkim bawi.- Idziemy?- Zapytał, kiedy to
zauważył, ze miska Hatake została pusta. Ten tylko przytaknął i
zapłacił za swoją porcję i wraz z brunetem wrócili do domu.
Weszli do mieszkania i pierwsze co
szaro-włosy zrobił to udał się do sypialni po świeżą piżamę
i wziął ochładzający go prysznic. Musiał jakoś zrelaksować się
po całym dniu, kiedy to ciągle myślał o brunecie i jego
zamiarach, które po porannym zajściu nie wydawały się zbyt
czyste. Jednak, nie zwracał za bardzo uwagi na Obito i usiadł
wygodnie w fotelu i zaczął czytać swoją ulubioną książkę.
-Co tam czytasz?- Zapytał brunet
siadając naprzeciwko, na sofie. Hatake wyraźnie go zignorował,
dlatego Uchiha postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i podchodząc
do niego sprytnym i szybkim ruchem wyciągnął lekturę z jego rąk.
Kakashi podniósł się momentalnie,przez co dorównywał pozycją do
Uchihy, który śmiejąc się lustrował jego twarz.
-Oddaj to- Warknął i zaczął mierzyć
go dość zimnym spojrzeniem. Obito lekko prychnął pod nosem i
odwracając się tyłem do mężczyzny zaczął przeglądać, czym ta
książka zainteresowała jego lokatora. Kilka razy zaśmiał się
pod nosem i po chwili oddał książkę właścicielowi.
-No, nie wiedziałem, że z ciebie taki
romantyk- Powiedział przez śmiech i usiadł na kanapie. Kakashi
lekko się zarumienił, ale również był wściekły. Nie lubił jak
ktoś ruszał jego rzeczy.
-Dzięki- Rzucił w jego stronę, po
czym pod nosem wymamrotał „jak dziecko” i udał się do kuchni,
gdzie nalał sobie wody do szklanki, którą zawsze w nocy stawiał
na nocnym stoliku. Kiedy chciał się już obrócić do wyjścia, na
swoich biodrach poczuł silne dłonie, które lekko wślizgnęły się
pod koszulkę, przez co były bardziej wyczuwalne. Oddech Hatake
przyspieszył, kiedy to powietrze wydobywające się z ust bruneta
muskało jego kark. Przeszedł go lekki dreszcz, a nie władza w
kończynach ogarnęła całe ciało. Obito zbliżył się do jego
ucha i obniżonymi przyciszonym głosem wyszeptał „Dobranoc Kashi”
i ponownie lekko przygryzł płatek, tym razem prawego ucha i odszedł
zostawiając Hatake w kuchni. Chwile jeszcze patrzył przed siebie i
skierował się do sypialni. Przed wejściem szepnął w stronę
Obito „dobranoc” zachrypniętym głosem,po czym zniknął za
białymi drzwiami, gdzie położył się w łóżku i próbując
ogarnąć swe myśli i uczucia zasnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz