Strony

piątek, 15 lipca 2016

Emocjonalna ruletka cz.2 [Ost.]- "To jest ta kwestia,w której powinieneś coś powiedzieć"

Muszę się przyznać, że zapomniałam o tym opowiadani.
Dzięki Anon, że mi przypomniałaś!
Więc, nabrałam trochę pomysłu na nie i tak o to powstało.
Jest to już ostatnia część, ponieważ od samego początku zamierzałam max 3
Nie widzę sensu, aby to dalej ciągnąć.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Nie ukrywam. Pojechałam tutaj z romantycznością, ale i ogólnie z fantazją.
Miłego czytania!

*~*~*~*

-Lysander, masz notatki z ostatniej lekcji chemii?- Zapytała Su. Chłopak był nieobecny. Myślami błądził w stronę czerwonowłosego przyjaciela.- Ej!- Szturchnęła go szatynka, a ten otrząsnął się i pytającym wzrokiem spojrzał na koleżankę z klasy -Pytałam, czy masz notatki z chemii
-A,tak przepraszam.- Odpowiedział lekko speszony i chwiejną ręką podał jej zeszyt.
-Dziękuje- Su lekko się uśmiechnęła i usiadła w swojej ławce.
Lysander widział,jak Kastiel opuszcza teren szkoły. Mógł się domyślić, że dzisiejsza sytuacja nieco go zdenerwowała. Chłopak czuł się zobowiązany, aby jak najszybciej z nim porozmawiać i to wyjaśnić,w końcu nie chciał aby cała prawda wyszła na jaw.

Lekcje się skończyły, a cała szkoła (jak zawsze zresztą) w mgnieniu oka stała się pusta. Białowłosy resztę lekcji rozmyślał co powinien zrobić. Czy dobrą sprawą było by do niego pójść i porozmawiać? Nawet jeśli nie, to nie darował by sobie, a tak to miałby pewność, że przynajmniej próbował. Zrobił to. Udał się do domu przyjaciela. Nie było trudno go znaleźć, raz, że wiele razy tu bywał a dwa, że z tego jedynego domu, kiedy to Kastiel w nim przebywał można było słyszeć albo głośną muzykę, albo dźwięk basu. Lysander odpuścił sobie pukanie iż było to kompletnie bez sensu. Łudzenie się, że to usłyszy, byłoby głupotą. Miał jednak to szczęście, że czerwonowłosy nie dbał o takie rzeczy jak zamykanie drzwi na klucz, więc mógł z łatwością wejść. Skierował się na piętro, gdzie znajdował się pokój chłopaka. Nim wszedł, zawahał się. A może jednak nie powinien tu przychodzić? Trochę denerwował się tym całym spotkaniem, wiedział jaki jest Kastiel, ale musiał z nim pogadać. Nacisnął klamkę od drzwi i lekko je uchylił. Czerwonowłosy leżał na łóżku i palił papierosa.
-Cześć- Powiedział normalnym tonem, ale chłopak go nie słyszał. Powtórzył to kilka razy nieco głośniej ale nic to nie dało. Lysander podszedł do wierzy, która stała tuż przy drzwiach i wyłączył muzykę. Kastiel natychmiast podniósł się z łóżka. Wyglądał na zaskoczonego.
-Co ty tu robisz?- Zapytał z lekkimi pretensjami. Nie, że miał coś przeciwko temu, że go odwiedził, ale był w dość kiepskim stanie. Miał nadzieje, że chłopak tego nie zauważy.
-Chodzi o to, że- Przerwał na chwilę. Dokładnie sam nie wiedział, co tak naprawdę ma mu powiedzieć. Prawdę, czy po raz kolejny skłamać?- To tekst do nowej piosenki- No i skłamał. Wiadome, było, że to nie o piosenkę chodzi tym razem. Chodzi o coś zupełnie innego, o coś ważniejszego. O uczucie. Uczucie, które prawdopodobnie, jest odwzajemnione, tylko przez jednego z nich.- Chciałem, ci to pokazać, a wiesz, że jestem zapominalski- Podrapał się nerwowo po głowie- Pomyślałem sobie, że moglibyśmy to omówić w jakiś lepszych warunkach?- Kastiel stał wpatrzony w niego. Coś jednak mu nie pasowało. Od kiedy to, aby omówić piosenkę potrzebowali jakiś lepszych warunków? Zazwyczaj szkolna piwnica im wystarczała, dlaczego teraz nie mogliby zrobić tego tam?
-A dlaczego, dotychczasowe miejsce jest „nieodpowiednie”?- Zapytał marszcząc brwi. Lysander był nieco zakłopotany. Nie bardzo wiedział, jak ma wybrnąć z tej całej sytuacji, aby przy okazji nie powiedzieć czegoś, czego mógłby żałować.
-Ponieważ, uważam, że od czasu do czasu powinniśmy zmienić scenerie- Wypowiedział to na jednym wdechu.- Dobrze, nam to zrobi- Dokończył, pocierając skronie. Kastiel wyłapał jednak o co tak naprawdę mu chodzi. Spodobało mu się. Miał pewność, że nie tylko on jest zadłużony w przyjacielu. Jednak nie zamierzał mu tego ułatwiać, a wręcz przeciwnie.
-Ja jednak sadzę, że najlepiej będzie w tej szkolnej piwnicy- Uśmiechnął się zwycięsko. Widział, że Laysander coraz bardziej się kłopocze. Był bardzo ciekawy, co jeszcze wymyśli, aby nie wyznać mu prawdy.
-A ja jednak jestem zdania, że potrzebna jest zmiana- Wydukał. Nie był pewien, czy da radę dalej w to brnąć. Wiedział, że Kastiel jest uparty i z takimi argumentami długo nie pociągnie, ale czy powiedzenie mu prawdy go nie spłoszy? Jak miał postąpić w takiej sytuacji.
-Lysander, uwierz mi,że nasza miejscówka jest idealna- Wypowiedział to z lekkim przekąsem i zrobił krok bliżej przyjaciela, a ten nieco się wystraszył. Kastiel był już pewien o to w jakim kierunku zmierza ta rozmowa. Miał nadzieję, że już niedługo Lysander wygada się o co mu tak naprawdę chodzi
-Słuchaj, przywykłem do tego, że jesteś uparty jak osioł, ale ja też potrafię taki być, a więc pojawisz się o siedemnastej dziś w parku, aby omówić tą cholerną piosenkę.- Wycedził przez zęby i wyszedł z domu Kastiela. Ulżyło mu,że nie musiał tłumaczyć się przed przyjacielem, dlaczego tak nagle zachciało mu się zmiany klimatu, jednak gdzieś wgłębi duszy miał wrażenie, ze chłopak odczytał jego intencje, w przeciwnym razie, nie byłby aż tak uparty. Bał się tylko tego, że chłopak nie weźmie tego na poważnie i nie przyjdzie. Lysander był realistą więc jakoś trudno mu było się wyzbyć tego prawdziwego podejścia do sytuacji. Miał nadzieję, że wszystko pójdzie po jego myśli.
Udał się do domu Nie do końca jeszcze jednak wiedział, co ma naszykować. Nigdy nie organizował takiego spotkania, a więc nie miał pojęcia co mógłby zabrać na piknik, jednak ostatecznie postawił na tradycyjne kanapki, sok do picia i ciasteczka, które upiekła jego mama. Był lekko poddenerwowany. Nie wiedział jak ma się zachować, ani co powiedzieć. Była to dla niego czarna magia. Ostatecznie mógł zasięgnąć porady brata, ale nie sądził, aby on znał się na „takich” związkach. Postanowił iść na żywioł i nie ustalać wszystkiego, przecież takie nieprzewidywalne sytuacje są najlepsze i najlepiej się na tym wychodzi

Było jakoś przed siedemnastą kiedy to Lysander wyszedł z domu. Nie musiał się jakoś spieszyć. Mieszkał blisko. O tej godzinie nie było zbyt dużo ludzi, więc spokojnie znalazł miejsce tuz pod drzewem. Rozłożył koc, wyją kilka rzeczy z koszyka i usiadał plecami opierając się o pień drzewa. Na razie mógł tylko czekać, aż Kastiel przyjdzie i czy w ogóle to zrobi. Czerwonowłosy jednak pojawił się. Lysander podniósł się i niepewnie spojrzał na przyjaciela, który miał dziwna minę.
-Miło że przyszedłeś- Powiedział, a Kastiel zabłysnął firmowym uśmiechem.- O co ci chodzi?- Zapytał białowłosy. Kompletnie nie mógł zrozumieć co go tak bawi.
-Wiesz, jakoś nigdy nie urządzaliśmy pikników, by zajmować się piosenką- Zachichotał. Lysander czuł jak jego policzki nabierają wyrazistą barwę. Nie czuł się zakłopotany, bardziej zestresowany. A co jeśli Kastiel wyczyta jego emocje? Lecz skoro Kastiel domyślał się, że to wcale nie o jakąś piosenkę chodzi to jednak musiało go coś tu sprowadzać. Lysandrowi serce zaczęło bić mocniej. Przecież, nigdy tak naprawdę nie widział przyjaciela z dziewczyną. Nigdy nie wiedział o jakimkolwiek związku. Zaczął widzieć cień nadziej, ale nie chciał wyobrażać sobie bóg wie czego. Powstrzymał się. Zdał sobie sprawę, że jeśli jego wyobraźnia powędruje za daleko to może wywołać to bardzo nie komfortową sytuację dla nich obojga. -Chyba,że od samego początku nie miało być to spotkanie w sprawach zespołu- Uśmiechnął się szyderczo i podszedł do chłopaka tak blisko, że jego oddech wyczuwalny był na jego szyi. Trudno było jakkolwiek zaprzeczyć tej całej sytuacji. Wyobraźcie sobie jak mógł czuć się w tej chwili Lysander. Od środka rozpadał się na kawałki, a serce chciało bardzo szybko opuścić jego ciało, ale nie mógł dać tego po sobie poznać. Zdał sobie sprawę, że nie może dalej ciągnąć tego kłamstwa. Wszytko i tak wyszło na jaw i niby nie wiedzieć czemu Lysander źle się z tym czuł, a przecież nie zrobił nic złego. Chciał tylko spędzić trochę czasu z osobą, którą kocha. Jego grzechy w tym momencie i tak zostały wybaczone. Kastiel zupełnie to zrozumiał, ale nie przerywał zabawy. Był coraz bliżej. Wręcz muskał tę delikatną skórę, co u Lysandra wywoływało przerażające go uczucie. Jeszcze nigdy nie był w takim stanie i chodź bał się tego to wiedział i czuł, że to jest przyjemnie i całkowicie naturalne. To tak czują się ludzie przy osobach, które darzą dość dużym uczuciem. Tracą grunt pod nogami. Nic dziwnego, że zakochani są winnym świecie. On też w tamtym momencie był. Tylko on i Kastiel.
-Słuchaj, masz racje- Wydukał odsuwając lekko przyjaciela od siebie. Spuścił wzrok. - Nie ma żadnej piosenki, nie ma spotkania.- Wziął głęboki oddech, a czerwonowłosy przyglądał mu się z zaciekawieniem.- Po prostu, chciałem spędzić z tobą trochę czasu. Wiesz, trochę się natrudziłem, aby to przygotować więc, może zacznijmy od nowa? Kastiel pójdziesz ze mną na piknik?- Uśmiechnął się lekko, kiedy patrzał w brązowe tęczówki. Kastiel również się uśmiechnął. Gdyby miał czasem chodź więcej odwagi sam by mu to zaproponował wcześniej, ale jeśli chodzi o uczucia, to brakuje mu jaj.
-Sądzę, że mogę skorzystać z tej propozycji- Powiedział jak najbardziej poważnie umiał. Nie chciał pokazać jak bardzo się cieszył, że może spędzić z nim czas na osobności. Czuł się jak małe dziecko, które dostało zabawkę. Był bardzo podekscytowany, i za nic nie chciał, a by ten moment się skończył. Oboje usiedli na kocu i zaczęli jeść kanapki przygotowane przez Lysandra. Kastiel był zdziwiony, że chłopak potrafi przyrządzać tak pyszne kanapki.
-Nie sadziłem, że można robić tak dobre kanapki- Powiedział uśmiechając się przy tym. Lysander odwzajemnił uśmiech.
-Ciesze się, że ci smakują- Po raz kolejny spojrzał w jego oczy. Z tej odległości mógł dokładnie ocenić ich kolor. Były wyjątkowe. Brązowe, ale jakby z nuta szarości. Lsander jako poeta był w stanie opisać je co najmniej 15 przymiotnikami, ale nie chciał się teraz na tym skupiać- Jeśli chodzi o tę kartkę, którą przeczytałeś- Zaczął a jego policzki stały się lekko różowe. Spuścił głowę. Nie bardzo wiedział jak mógł się z tego sensownie wytłumaczyć. Kastiel zauważył jego zakłopotanie. Był już pewien, że Lysander odwzajemnia jego uczucie. Delikatnie się do niego przybliżył i dotknął jego dłoni. Lysander spojrzał na niego. Kastiel drugą rękę przyłożył na jego policzku.
-Rozumiem, nie tylko ty masz problem z tym uczuciem- Wyszeptał i pocałował kącik jego ust, ale Lysander odruchowo rozchylił je. Kastiel odpowiedział mu brutalniejszym pocałunkiem. Lysander odsunął się od niego.- To jest ta kwestia,w której powinieneś coś powiedzieć- Lysander przez chwilę nic nie zrobił, ale powtórzył pocałunek. Nie myślał, że to czego tak pragnął od dawna zaskoczy go aż tak bardzo. Przerosło to jego najśmielsze oczekiwania.
-Przepraszam, ale to jedyne co mogłem powiedzieć- Wyszeptał. Kastiel uśmiechnął się i lekko rozchylił kieszeń kurtki przyjaciela i wyciągnął z niej karteczkę. Tą samą, która wypadła z jego notesu.
-Ale to sobie zatrzymam- Pocałował go w policzek i oparł się o pień drzewa. Lysander wtulił się w niego. Oboje byli bardzo szczęśliwi. W końcu nawzajem bardzo się kochali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz