Muszę się przyznać, że zapomniałam
o tym opowiadani.
Dzięki Anon, że mi przypomniałaś!
Więc, nabrałam trochę pomysłu na
nie i tak o to powstało.
Jest to już ostatnia część,
ponieważ od samego początku zamierzałam max 3
Nie widzę sensu, aby to dalej ciągnąć.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Nie ukrywam. Pojechałam tutaj z
romantycznością, ale i ogólnie z fantazją.
Miłego czytania!
*~*~*~*
-Lysander, masz notatki z ostatniej
lekcji chemii?- Zapytała Su. Chłopak był nieobecny. Myślami
błądził w stronę czerwonowłosego przyjaciela.- Ej!- Szturchnęła
go szatynka, a ten otrząsnął się i pytającym wzrokiem spojrzał
na koleżankę z klasy -Pytałam, czy masz notatki z chemii
-A,tak przepraszam.- Odpowiedział
lekko speszony i chwiejną ręką podał jej zeszyt.
-Dziękuje- Su lekko się uśmiechnęła
i usiadła w swojej ławce.
Lysander widział,jak Kastiel opuszcza
teren szkoły. Mógł się domyślić, że dzisiejsza sytuacja nieco
go zdenerwowała. Chłopak czuł się zobowiązany, aby jak
najszybciej z nim porozmawiać i to wyjaśnić,w końcu nie chciał
aby cała prawda wyszła na jaw.
Lekcje się skończyły, a cała szkoła
(jak zawsze zresztą) w mgnieniu oka stała się pusta. Białowłosy
resztę lekcji rozmyślał co powinien zrobić. Czy dobrą sprawą
było by do niego pójść i porozmawiać? Nawet jeśli nie, to nie
darował by sobie, a tak to miałby pewność, że przynajmniej
próbował. Zrobił to. Udał się do domu przyjaciela. Nie było
trudno go znaleźć, raz, że wiele razy tu bywał a dwa, że z tego
jedynego domu, kiedy to Kastiel w nim przebywał można było słyszeć
albo głośną muzykę, albo dźwięk basu. Lysander odpuścił sobie
pukanie iż było to kompletnie bez sensu. Łudzenie się, że to
usłyszy, byłoby głupotą. Miał jednak to szczęście, że
czerwonowłosy nie dbał o takie rzeczy jak zamykanie drzwi na klucz,
więc mógł z łatwością wejść. Skierował się na piętro,
gdzie znajdował się pokój chłopaka. Nim wszedł, zawahał się. A
może jednak nie powinien tu przychodzić? Trochę denerwował się
tym całym spotkaniem, wiedział jaki jest Kastiel, ale musiał z nim
pogadać. Nacisnął klamkę od drzwi i lekko je uchylił.
Czerwonowłosy leżał na łóżku i palił papierosa.
-Cześć- Powiedział normalnym tonem,
ale chłopak go nie słyszał. Powtórzył to kilka razy nieco
głośniej ale nic to nie dało. Lysander podszedł do wierzy, która
stała tuż przy drzwiach i wyłączył muzykę. Kastiel natychmiast
podniósł się z łóżka. Wyglądał na zaskoczonego.
-Co ty tu robisz?- Zapytał z lekkimi
pretensjami. Nie, że miał coś przeciwko temu, że go odwiedził,
ale był w dość kiepskim stanie. Miał nadzieje, że chłopak tego
nie zauważy.
-Chodzi o to, że- Przerwał na chwilę.
Dokładnie sam nie wiedział, co tak naprawdę ma mu powiedzieć.
Prawdę, czy po raz kolejny skłamać?- To tekst do nowej piosenki-
No i skłamał. Wiadome, było, że to nie o piosenkę chodzi tym
razem. Chodzi o coś zupełnie innego, o coś ważniejszego. O
uczucie. Uczucie, które prawdopodobnie, jest odwzajemnione, tylko
przez jednego z nich.- Chciałem, ci to pokazać, a wiesz, że jestem
zapominalski- Podrapał się nerwowo po głowie- Pomyślałem sobie,
że moglibyśmy to omówić w jakiś lepszych warunkach?- Kastiel
stał wpatrzony w niego. Coś jednak mu nie pasowało. Od kiedy
to, aby omówić piosenkę potrzebowali jakiś lepszych warunków?
Zazwyczaj szkolna piwnica im wystarczała, dlaczego teraz nie mogliby
zrobić tego tam?
-A dlaczego, dotychczasowe miejsce jest
„nieodpowiednie”?- Zapytał marszcząc brwi. Lysander był nieco
zakłopotany. Nie bardzo wiedział, jak ma wybrnąć z tej całej
sytuacji, aby przy okazji nie powiedzieć czegoś, czego mógłby
żałować.
-Ponieważ, uważam, że od czasu do
czasu powinniśmy zmienić scenerie- Wypowiedział to na jednym
wdechu.- Dobrze, nam to zrobi- Dokończył, pocierając skronie.
Kastiel wyłapał jednak o co tak naprawdę mu chodzi. Spodobało mu
się. Miał pewność, że nie tylko on jest zadłużony w
przyjacielu. Jednak nie zamierzał mu tego ułatwiać, a wręcz
przeciwnie.
-Ja jednak sadzę, że najlepiej będzie
w tej szkolnej piwnicy- Uśmiechnął się zwycięsko. Widział, że
Laysander coraz bardziej się kłopocze. Był bardzo ciekawy, co
jeszcze wymyśli, aby nie wyznać mu prawdy.
-A ja jednak jestem zdania, że
potrzebna jest zmiana- Wydukał. Nie był pewien, czy da radę dalej
w to brnąć. Wiedział, że Kastiel jest uparty i z takimi
argumentami długo nie pociągnie, ale czy powiedzenie mu prawdy go
nie spłoszy? Jak miał postąpić w takiej sytuacji.
-Lysander, uwierz mi,że nasza
miejscówka jest idealna- Wypowiedział to z lekkim przekąsem i
zrobił krok bliżej przyjaciela, a ten nieco się wystraszył.
Kastiel był już pewien o to w jakim kierunku zmierza ta rozmowa.
Miał nadzieję, że już niedługo Lysander wygada się o co mu tak
naprawdę chodzi
-Słuchaj, przywykłem do tego, że
jesteś uparty jak osioł, ale ja też potrafię taki być, a więc
pojawisz się o siedemnastej dziś w parku, aby omówić tą cholerną
piosenkę.- Wycedził przez zęby i wyszedł z domu Kastiela. Ulżyło
mu,że nie musiał tłumaczyć się przed przyjacielem, dlaczego tak
nagle zachciało mu się zmiany klimatu, jednak gdzieś wgłębi
duszy miał wrażenie, ze chłopak odczytał jego intencje, w
przeciwnym razie, nie byłby aż tak uparty. Bał się tylko tego, że
chłopak nie weźmie tego na poważnie i nie przyjdzie. Lysander był
realistą więc jakoś trudno mu było się wyzbyć tego
prawdziwego podejścia do sytuacji. Miał nadzieję, że wszystko
pójdzie po jego myśli.
Udał się do domu Nie do końca
jeszcze jednak wiedział, co ma naszykować. Nigdy nie organizował
takiego spotkania, a więc nie miał pojęcia co mógłby zabrać na
piknik, jednak ostatecznie postawił na tradycyjne kanapki, sok do
picia i ciasteczka, które upiekła jego mama. Był lekko
poddenerwowany. Nie wiedział jak ma się zachować, ani co
powiedzieć. Była to dla niego czarna magia. Ostatecznie mógł
zasięgnąć porady brata, ale nie sądził, aby on znał się na
„takich” związkach. Postanowił iść na żywioł i nie ustalać
wszystkiego, przecież takie nieprzewidywalne sytuacje są najlepsze
i najlepiej się na tym wychodzi
Było jakoś przed siedemnastą kiedy
to Lysander wyszedł z domu. Nie musiał się jakoś spieszyć.
Mieszkał blisko. O tej godzinie nie było zbyt dużo ludzi, więc
spokojnie znalazł miejsce tuz pod drzewem. Rozłożył koc, wyją
kilka rzeczy z koszyka i usiadał plecami opierając się o pień
drzewa. Na razie mógł tylko czekać, aż Kastiel przyjdzie i czy w
ogóle to zrobi. Czerwonowłosy jednak pojawił się. Lysander
podniósł się i niepewnie spojrzał na przyjaciela, który miał
dziwna minę.
-Miło że przyszedłeś- Powiedział,
a Kastiel zabłysnął firmowym uśmiechem.- O co ci chodzi?- Zapytał
białowłosy. Kompletnie nie mógł zrozumieć co go tak bawi.
-Wiesz, jakoś nigdy nie urządzaliśmy
pikników, by zajmować się piosenką- Zachichotał. Lysander czuł
jak jego policzki nabierają wyrazistą barwę. Nie czuł się
zakłopotany, bardziej zestresowany. A co jeśli Kastiel wyczyta jego
emocje? Lecz skoro Kastiel domyślał się, że to wcale nie o jakąś
piosenkę chodzi to jednak musiało go coś tu sprowadzać.
Lysandrowi serce zaczęło bić mocniej. Przecież, nigdy tak
naprawdę nie widział przyjaciela z dziewczyną. Nigdy nie wiedział
o jakimkolwiek związku. Zaczął widzieć cień nadziej, ale nie
chciał wyobrażać sobie bóg wie czego. Powstrzymał się. Zdał
sobie sprawę, że jeśli jego wyobraźnia powędruje za daleko to
może wywołać to bardzo nie komfortową sytuację dla nich obojga.
-Chyba,że od samego początku nie miało być to spotkanie w
sprawach zespołu- Uśmiechnął się szyderczo i podszedł do
chłopaka tak blisko, że jego oddech wyczuwalny był na jego szyi.
Trudno było jakkolwiek zaprzeczyć tej całej sytuacji. Wyobraźcie
sobie jak mógł czuć się w tej chwili Lysander. Od środka
rozpadał się na kawałki, a serce chciało bardzo szybko opuścić
jego ciało, ale nie mógł dać tego po sobie poznać. Zdał sobie
sprawę, że nie może dalej ciągnąć tego kłamstwa. Wszytko i tak
wyszło na jaw i niby nie wiedzieć czemu Lysander źle się z tym
czuł, a przecież nie zrobił nic złego. Chciał tylko spędzić
trochę czasu z osobą, którą kocha. Jego grzechy w tym momencie i
tak zostały wybaczone. Kastiel zupełnie to zrozumiał, ale nie
przerywał zabawy. Był coraz bliżej. Wręcz muskał tę delikatną
skórę, co u Lysandra wywoływało przerażające go uczucie.
Jeszcze nigdy nie był w takim stanie i chodź bał się tego to
wiedział i czuł, że to jest przyjemnie i całkowicie naturalne. To
tak czują się ludzie przy osobach, które darzą dość dużym
uczuciem. Tracą grunt pod nogami. Nic dziwnego, że zakochani są
winnym świecie. On też w tamtym momencie był. Tylko on i Kastiel.
-Słuchaj, masz racje- Wydukał
odsuwając lekko przyjaciela od siebie. Spuścił wzrok. - Nie ma
żadnej piosenki, nie ma spotkania.- Wziął głęboki oddech, a
czerwonowłosy przyglądał mu się z zaciekawieniem.- Po prostu,
chciałem spędzić z tobą trochę czasu. Wiesz, trochę się
natrudziłem, aby to przygotować więc, może zacznijmy od nowa?
Kastiel pójdziesz ze mną na piknik?- Uśmiechnął się lekko,
kiedy patrzał w brązowe tęczówki. Kastiel również się
uśmiechnął. Gdyby miał czasem chodź więcej odwagi sam by mu to
zaproponował wcześniej, ale jeśli chodzi o uczucia, to brakuje mu
jaj.
-Sądzę, że mogę skorzystać z tej
propozycji- Powiedział jak najbardziej poważnie umiał. Nie chciał
pokazać jak bardzo się cieszył, że może spędzić z nim czas na
osobności. Czuł się jak małe dziecko, które dostało zabawkę.
Był bardzo podekscytowany, i za nic nie chciał, a by ten moment się
skończył. Oboje usiedli na kocu i zaczęli jeść kanapki
przygotowane przez Lysandra. Kastiel był zdziwiony, że chłopak
potrafi przyrządzać tak pyszne kanapki.
-Nie sadziłem, że można robić tak
dobre kanapki- Powiedział uśmiechając się przy tym. Lysander
odwzajemnił uśmiech.
-Ciesze się, że ci smakują- Po raz
kolejny spojrzał w jego oczy. Z tej odległości mógł dokładnie
ocenić ich kolor. Były wyjątkowe. Brązowe, ale jakby z nuta
szarości. Lsander jako poeta był w stanie opisać je co najmniej 15
przymiotnikami, ale nie chciał się teraz na tym skupiać- Jeśli
chodzi o tę kartkę, którą przeczytałeś- Zaczął a jego
policzki stały się lekko różowe. Spuścił głowę. Nie bardzo
wiedział jak mógł się z tego sensownie wytłumaczyć. Kastiel
zauważył jego zakłopotanie. Był już pewien, że Lysander
odwzajemnia jego uczucie. Delikatnie się do niego przybliżył i
dotknął jego dłoni. Lysander spojrzał na niego. Kastiel drugą
rękę przyłożył na jego policzku.
-Rozumiem, nie tylko ty masz problem z
tym uczuciem- Wyszeptał i pocałował kącik jego ust, ale Lysander
odruchowo rozchylił je. Kastiel odpowiedział mu brutalniejszym
pocałunkiem. Lysander odsunął się od niego.- To jest ta kwestia,w
której powinieneś coś powiedzieć- Lysander przez chwilę nic nie
zrobił, ale powtórzył pocałunek. Nie myślał, że to czego tak
pragnął od dawna zaskoczy go aż tak bardzo. Przerosło to jego
najśmielsze oczekiwania.
-Przepraszam, ale to jedyne co mogłem
powiedzieć- Wyszeptał. Kastiel uśmiechnął się i lekko rozchylił
kieszeń kurtki przyjaciela i wyciągnął z niej karteczkę. Tą
samą, która wypadła z jego notesu.
-Ale to sobie zatrzymam- Pocałował go
w policzek i oparł się o pień drzewa. Lysander wtulił się w
niego. Oboje byli bardzo szczęśliwi. W końcu nawzajem bardzo się
kochali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz