piątek, 8 lipca 2016

Element układanki #6- Boję się

Wzięłam się trochę za pisanie na zapas, także bez spiny mogę dodawać XD
Miłego czytania!


*~*~*~*

-Dosyć tego!- Warknął brunet. Za wszelka cenę chciał pozbierać wszystkie myśli w całość. Był zdruzgotany,ta wiadomość nie mieściła mu się w głowie.- Shisui, jesteś pewien, że chodziło o Sasuke?- Pytał z niedowierzaniem. Był tak daleko, młodszy Uchiha mógł być teraz wszędzie.
-Przykro mi, ale Sasori podał mi dokładny opis. Nie sądzę, że jest ktoś do niego, aż tak podobny- Itachi usiadł na łóżku i spuszczając głowę wplótł ręce we włosy. Okropnie się o niego martwił i chciał się z nim zobaczyć, ale nie mógł.
-Nie,nie,nie!- Powtarzał w kółko, jakby to miało mu pomóc. - Shisui, dobrze wiesz, że nie mogę tam teraz wrócić, a poza tym gdzie go szukać?- Potarł nerwowo skronie- Jaki ja byłem głupi. Powinienem się z tym liczyć, że zostawiając go samego prędzej czy później przyniesie to za sobą niechciane konsekwencje. Nawet nie wiem, czy jest bezpieczny, ani czy ktokolwiek się nim teraz zajmuję.- Złość wręcz roznosiła się po pokoju. Uchiha kopnął w stół zrzucając przy tym kilka rzeczy, które na nim stały.
-Uspokój się!- Zganił go przyjaciel- To był mój ulubiony kubek!-Itachi zignorował to nerwowo chodząc w kółko.- Na pewno,jest ktoś kto się nim zajmie. Może ten jego kumpel, Naruto?- Zapytał upijając łyka z prawie pełnej jeszcze butelki z trunkiem. Brunet zaśmiał się ironicznie.
-Sasuke prędzej by umarł, niż po prosił go o jakąkolwiek pomoc- Westchnął ciężko.
-No a ta jego dziewczyna, Sakura jej jest?
-Człowieku, na jakim ty świecie żyjesz? Pod kamieniem? Sakura nie żyje. Od dwóch lat. Uzumaki ją spowodował- Pokręcił głową. Czasami jego przyjaciel kompletnie gonie rozumiał, ale na razie nie dbał o to. Jego priorytetem było jak najszybsze spotkanie się z bratem.
-Shisui, muszę wrócić- Powiedział na co jego przyjaciel zachłysnął się trunkiem.
-Pojebało cię? Chcesz stracić te robotę?- Brunet gwałtownie się podniósł i złapał chłopaka za kaptur od bluzy.
-W dupie mam te cała robotę, nie ta to będzie inna, a ja muszę dowiedzieć się czy jest bezpieczny i czy wszystko z nim okej!- Krzyknął i nie uważnie puścił przyjaciela. Wyjął z szafy jakieś pudełko i trzaskając drzwiami wyszedł z mieszkania.


Całe zdarzenie przed szkołą wywarło na Sasuke wiele sprzecznych emocji. Całymi dniami przesiadywał w pokoju i starał się z niego nie wychodzić. Unikał blondyna na tyle jak to mogło być tylko możliwe .Jednak nocą było najgorzej. Opętywała go wtedy pustka. Bardzo chciał coś pamiętać. Pokochać blondyna, tak jak on jego, ale nie był wstanie. Coś go blokowało i to właśnie wzbudzało w nim największy niepokój. Można by było pomyśleć, że jest tchórzem, ale zaczynał bać się samego siebie. Zaczął odnosić dziwne wrażenie, że w przeszłości był zupełnie kimś innym. Może ten sen chciał mu coś przypomnieć? Może to on zabił tę niewinną dziewczynę? Nie! To nie mogła być rzeczywistość, on nie był mordercą, prawda? Na samą myśl o tym zaczynał płakać, ale ze strachu,nie ze słabości. Po prostu panicznie bał się poznać prawdy. Bał się tego kiedy kimś był. A co jeśli jego ręce naprawdę były splamione krwią, a Sakura nie była jedyną ofiara jego socjopatycznych pociągów?
Głośny szloch obudził Naruto w środku nocy. Cichym krokiem podszedł do drzwi, za którymi znajdował się pokój Sasuke. Zawahał się nim zdecydował się wejść, w końcu brunet ni zamienił z nim więcej niż zdania w przeciągu kilku dni. Zmartwienie jednak wzięło nad nim kontrolę i bez pukania, ale w miarę cicho wszedł do pomieszczenia. Uchiha siedział skulony na łóżku i płakał. Szloch momentami pomieszany był ze śmiechem. Podszedł do chłopaka i objął go ramieniem, a ten wtulił się do jego torsu. Blondyn przytulił go mocniej dając mu do zrozumienia, że jest bezpieczny.
-To ja ja zabiłem, prawda?- Wydusił ledwie słyszalnie przez łzy. Naruto wprawiło to w osłupienie Co sprawiło, że mógł tak pomyśleć. Prawdę mówiąc, to on był wtedy najbardziej poszkodowany. To był ten moment w, którym Naruto zaczął się zastanawiać czy te wszystkie kłamstwa maja jakikolwiek sens, przecież nie może go kochać, jeśli zataja przed nim tak okropne rzeczy. Uzumaki zdawał sobie sprawę, że to wszystko jest niesprawiedliwe jeśli chodziło chłopaka, ale zbyt długo czekał. Zbyt pranął tej bliskości z jego strony. Naruto wiedział, że to nie jest tylko miłość, to już obsesja o, której wiedział tylko on i za żadne skarby nie chciał tego zaprzepaścić. Wolał milczeć, dla własnego dobra. Może i był tchórzem, ale nie chciał mu teraz nic mówić, a szczególnie gdy chłopak jest w takim stanie.
-Sasuke, to nie twoja wina- Wyszeptał w jego włosy. Czuł jak chłopak moczy mu koszulkę łzami i zdał sobie sprawę w jak ciężkiej sytuacji znajduję się teraz Sasuke, dlatego chciał przy nim być i wyciągnąć z tego gówna.
-Kłamiesz. To ja ją zabiłem- Wykrzyczał dławiąc się łzami.
-Nie, nie ty!- Przytulił go, a sam również się ledwo trzymał. Widok go obwiniającego się za coś takiego był torturą, a szczególnie dla Naruto, Wiedział, że tylko on może mu pomóc, ale wtedy kim stałby się w jego oczach? Mordercą? Nie mógł go stracić po raz kolejny. Po prostu milczał.
Brunet odsunął się od Naruto i otarł oczy.
-Przepraszam, że cię obudziłem- Odwrócił wzrok w stronę okna.
-Nic się nie stało- Uśmiechnął się lekko. Chciał go pocałować, ale obiecał, że poczeka, a nie chciał jeszcze bardziej go obarczać. Sasuke jednak go uprzedził i delikatnie ciągnąc go za szyję lekko pocałował. Nie był pewien czy czuje coś do blondyna, ale pocałunki z nim jak najbardziej go kręciły.
-Kocham cię- Wyszeptał Naruto stykając ich czoła. Zdał sobie sprawę, że to może być zbyt wiele dla chłopaka jak na jedną noc, ale nie mógł już dłużej z tym odwlekać. Sasuke po raz kolejny pocałował go delikatnie.
-Śpij dobrze- Pocałował go w czoło i wstał z łóżka, lecz Sasuke złapał go za rękę.

-Zostań ze mną- Poprosił i pociągnął lekko jego dłoń. Naruto położył się powoli, a Sasuke wtulił się w niego zaciskając ręce na jego koszulce. Obaj byli bardzo zmęczeni, więc zasnęli w szybkim tępie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz