Strony

niedziela, 10 kwietnia 2016

Elementy układanki #4- Kakashi, jako niania


Witajcie!
Troszkę mnie nie było, ale powracam z nowym Narusasu.
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Ps. Nie mogę z tego tytułu...XDDDD

                                                                        ***

-Naruto wstawaj!- rzekł poirytowany brunet. W głowie mu się nie mieściło jak można spać aż tak by nie usłyszeć budzika, który był w stanie obudzić wszystkich dookoła. Po kilku nie udanych próbach wyciągnięcia blondyna z łóżka Sasuke zrezygnowany udał się do kuchni i napełnij szklankę lodowatą wodą. Kucnął przy chłopaku i całą zawartość szklanego naczynia wylał na jego twarz.
-Pogrzało cię?!- zerwał się z łóżka. Sasuke spojrzał na niego bez emocji, lecz ręka zakrywał złośliwy uśmieszek.
-Co?! Już ósma?! Dlaczego mnie nie obudziłeś wcześniej?!- w dość szybkim tępię wyjął gacie z szafy i zwykłą koszulkę. Wbiegł do łazienki. Ubrał się. Rzucił brunetowi jeszcze pożegnalny gest i wybiegł niczym strzała z mieszkania. Chłopak stał osłupiał ciągle przezywając przedstawienie, które przed chwilą miało miejsce w mieszkaniu. Westchnął sam do siebie i zbliżył się do lodówki. Otworzył ją. Można się było domyśleć. Znaleźć w niej można był tylko światłom, masło i dwa jajka. Z grymasem wyjął składniki i leniwie zaczął przyrządzać posiłek. Nie był w tym najlepszy, ale jajecznica wyszła znośna.
-Czy ten facet kiedykolwiek sprząta?- spytał sam siebie kiedy skierował wzrok w stronę pokoju "gościnnego" co można był nazwać pokojem na graty i nikt by nie zaprzeczył. Szybko założył na siebie luźne ciuchy i zasiadł na kanapie. Włączył telewizję. Musiał przyznać, że gdy tylko Naruto wychodził do roboty jego opętywała pustak i nuda. Nie wiedział co kompletnie może ze sobą zrobić. Podczas użalania się nad sobą zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Czyżby czegoś zapomniał?- zwlekł się z kanapy i otworzył drzwi. Stał w nich dość wysoki siwowłosy mężczyzna. Ubrany był w zwykły sweter i spodnie. Uwagę bruneta jednak przyciągnęła niecodzienna maska lekarska. Nigdy nie widział człowieka, który chodził w takich. Prócz lekarzy, ale u nich to raczej normalne.
-Cześć Sasuke, mogę wejść?- zapytał mężczyzna.
-Dzień dobry?- przesunął się aby facet mógł wejść do środka. W dłoniach trzymał dwie siatki przepełnione zakupami.
-Tak sobie pomyślałem, że Naruto pewnie nie chodzi na zakupy więc wpadłem do marketu po drodze.
-Faktycznie nie ma nic w lodówce, ale mam pytanie. Kim pan jest?
-Ou...To Naruto nic ci nie powiedział?- Brunet pokręcił głową w geście zaprzeczenia.
-A więc, Jestem Kakashi Hatake. Przyjaciel i niegdyś nauczyciel Naruto. Miło mi cię poznać Sasukę.
-Ah...Mi pana też- podał mu rękę.
-Tylko nie pan, jestem Kakashi. W sumie to jestem tu jako twoja niania- podrapał się nerwowo po głowie.
-E? Jak to?
-Naruto uważa, że nie powinien zostawiać cie samego, więc poprosił abym siedział tu z tobą puki nie wróci.-w trakcie rozmowy poukładał wszystkie produkty do lodówki.
-Ale ja sobie w sumie radzę. Cóż przyznam jednak,że nudzi mi się samemu.
-W takim razie będziemy się nudzić razem.
-Napijesz się czegoś?
-Nie dzięki, usiądę sobie- siwowłosy zajął miejsce na kanapie, a brunet tuż obok.- Jak się czujesz?
-Normalnie, tylko nic nie pamiętam, ale to drobiazg- wydukał z pod nosa.
-A Naruto próbował ci coś przypomnieć?
-Coś tam wspominał, o przyjaciółce Sakurze, która umarła bo była chora- Kakashi zrobił wyraźnie zdziwiona minę- I o tobie i jakimś Obito. No o o naszym rzekomym związku- Szaro-włosy wytrzeszczył oczy ze zdziwienia.
-Eee...Jakiego związku?- wydukał
-No mojego z Naruto, ponoć byliśmy parą
-Aha- wypuścił powietrze z ust.
-Nie wiedziałeś?- zapytał zaskoczony.
-Ależ oczywiście, że wiedziałem- podrapał się nerwowo po głowie, a Sasuke dziwnie się na niego spojrzał- Chcesz coś zjeść?
-Nie niedawno jadłem- uśmiechnął się lekko.
-A mówił ci coś jeszcze?
-Nie, uznał, że nie będzie mnie na razie męczyć-westchnął.- Ale odkąd wróciłem ze szpitala miewam dziwne i mroczne sny, a w zasadzie to jeden ciągle powtarzający się.
-Mogę wiedzieć czego on dotyczy?
-Właśnie tej dziewczyny. Obraz zawsze przedstawia mnie załamanego nad jej zakrwawionym ciałem i Naruto tuż za mną.p Mężczyzna nie wiedział co odpowiedzieć. Stał przez chwilę osłupiały.- Kakashi, nic ci nie jest?
-Nie, nie. Jestem pewien, że to kiedyś minie-unikając kontaktu wzrokowego wstał z kanapy i zaczął robić coś to jedzenia.
-Cześć!- powiedział ich zadowolony jak zwykle blondyn.
-Cześć- niewzruszony brunet nie ruszył się z miejsca.
-Witaj Naruto, mogę cię na słówko?
-Eee...tak?- skierował się do swojego "składzika"
-Mógłbyś tu kiedyś posprzątać- zwrócił się do blondyna Hatake.
-A wiec co chcesz mi powiedzieć? Nie ukrywam, że się stresuje, bo ostatni raz brałeś mnie na słówko w szkole kiedy to wraz z Sasuke odwaliliśmy ci kawał- wyszczerzył zęby z dumy.
-Po pierwsze, ten kawał wcale nie był fajny. Po drugie dlaczego powiedziałeś Sasuke, że byliście razem?
-Tak jakoś wyszło...
-Ale on sobie kiedyś przypomni, nie widzę sensu by go okłamywać
-Własnie, kiedyś sobie przypomni. Tyle mojego, że puki nie pamięta to chce ze mną przebywać.
-A śmierć Sakury? Była chora? Serio?
-No przecież mówię...nawet jeśli Sasuke nie pamięta, że była dla niego ważna to i tak stracę w jego oczach. Wiesz, że drugi raz tego już nie zniosę.
-No dobra, ale jest jeszcze jeden i istotny problem. Nazywa się Itachi Uchiha
-Jezu...Tyle lat nie interesował się bratem, myślisz, że nagle sobie przypomni? No chyba nie, nie przejmuj się. Niech na razie będzie tak jak jest- poklepał przyjaciela po plecach. Wyszli z pokoju. Ssuke nie siedział już na kanapie. Blondyn po cichu zajrzał do jego pokoju. Spał. Odkąd wrócił ze szpitala musiał odpoczywać, więc jakoś zupełnie go to nie zaskoczyło.
-W takim razie ja już wychodzę. Trzymaj się Naruto
-Cześć.- Naruto spojrzał na zegarek. Dochodziła osiemnasta. Uwalił się na kanapie. Zamknął oczy i tworzył swój genialny plan na jutrzejszy dzień. Nie mógł doczekać się, aby spędzić czas z brunetem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz