Strony

sobota, 12 marca 2016

Element układanki cz. 3- Jestem, a przynajmniej byłem




Jakiś czas nic nie dodawałam, ale dzisiaj już powracam z nowym opowiadaniem Narusasu.
Co prawda skończony był on już wcześniej, ale mobilizację, aby go przepisać znalazłam dopiero teraz. 
Miłego Czytania XD




*~*~*

Sen z nocy na noc nabierał coraz to wyraziste barwy. Czasami Sasuke budził się z obawą iż to wcale nie był sen tylko szara rzeczywistość. Tej nocy nie było wyjątku. Łapiąc łapczywie  oddech obudził się. Patrzył w pustą ścianę przed sobą. Siedział tak przez chwilę, gdy coś przemknęło mu przed oczami niczym duch? Od razu wypędził tą myśl ze swojego umysłu. Miał dziewiętnaście lat. Nie mógł bać się czegoś co nie istnieje, przynajmniej wszyscy tak twierdzą. Jednak z lekkim drżeniem ręki zapalił lampkę przy łóżku robiąc przy tym niemały hałas. Brunet stracił ramkę ze zdjęciem tworząc rozsypaną mozaikę ze szkła, które mieniło się w blasku lampki nocnej. Westchnął. Wziął dość porządnego łyka wody, która stała na stoliku i w szybkim tempie ochłodził swój organizm. Odstawiwszy szklankę zsuną się i położył głowę na poduszkę. Skulił się i próbował zasnąć, ale nic nie był w stanie go do tego zmusić. Zaciekawił go szelest w kuchni. Niby nic dziwnego, przecież mieszka z Naruto. Problem w tym, że gdy blondyn zasypiał to ani drgnął, a wojna za oknem nie była w stanie go wybudzić. To też gdy musiał wstawać do pracy budziły go miliardy budzików, co odkąd Sasuke z nim mieszka zmieniło się w oblewanie go wodą. Pod pretekstem udał się do pomieszczenia. Uchylił drzwi. Faktycznie. Niebieskooki stał przy blacie i wpatrywał się w widoki. Brunet cofnął się, ale po chwili jednak zdecydował, że chce porozmawiać z chłopakiem. Skierowała się w jego stronę.

-Czemu nie śpisz?-z lekkim wyrzutem odwrócił się w jego stronę.
-Em...-zawahał się- Usłyszałem, że krzątasz po kuchni, a przyznaj, że to u ciebie dziwne

-Faktycznie, rzadko wyłażę z łóżka w środku nocy za to tobie zdarza się to często
-Czy ja wiem, od jakiegoś czasu...- usiadł na blacie, tuż przy Naruto, który się o niego opierał
-Od powrotu ze szpitala
-S-skąd ty?- otworzył oczy w zdziwieniu
-To że nie reaguję na to, że łazisz w tę i z powrotem po kuchni, nie znaczy że tego nie słyszę. W sumie na drugi raz weź bądź ciszej okej? A nie tłuczesz się po nocach- uśmiechnął się szeroko i poczochrał grzywkę bruneta.
-Przepraszam
-Czy twoja bez senność jest czymś spowodowana?- zapytał lekarskim tonem.
- W sumie to tak- obrócił się w stronę okna i podziwiał przejeżdżające samochody- Odkąd wybudziłem się ze śpiączki co noc nawiedza mnie ten sam sen- opowiedział blondynowi nie oszczędzając na szczegółach. Była to już dla niego rzecz wryta w pamięć, niczym coś co rodzice wmawiają nam od dziecka. Był w stanie opowiedzieć go o każdej porze. Nie było to dla niego nic trudnego. A Naruto? Naruto zdał sobie sprawę, że ten sen to nie zwykły sen, lecz skrawek, który próbował przebić mu się w pamięci. Lecz pomimo iż wiedział, że kiedyś sobie przypomni zataił prawdę.
-Tak bardzo mi przykro- posmutniał
-Mogę mieć do ciebie jeszcze jedno pytanie?
-T-tak- uśmiechnął się blado
-Jest rzecz, która męczy mnie już od jakiegoś czasu. Kiedy przyszedłeś do mnie do szpitala powiedziałeś, że nie jesteś moim bratem, ale kimś więcej niż przyjacielem. Kogo miałeś na myśli?- Blondyn milczał. 
-Jestem,a przynajmniej byłem- przymknął oczy- Twoim chłopakiem.- Uchicha głośno przełknął ślinę. Serce zabiło mu szybciej. Spojrzał w dół i ani drgnął. I nagle coś dało światło przyszłości. Zamknął oczy i przypomniał sobie, Przypomniał sobie bliskiego przyjaciela. Sąsiada z ławki. Osobę mu bliską. Najlepszego kumpla o wyróżniającej się barwie włosów i szczerym i prawie nigdy nie znikającym uśmiechu z twarzy. Zeskoczył z blatu i uważnie przyjrzał się współlokatorowi.
-Naruto, ja cie pamiętam- uśmiechnął się, a nadzieję miał wręcz wymalowaną na twarzy. Blondy stal zdezorientowany całą ta sytuacją.- Naruto ja cię pamiętam!- krzyknął i mocno przytulił się do jego torsu, a zaskoczony niebieskooki objął go.
-Co dokładnie sobie przypomniałeś?
-Nasze lata w liceum, gdy siedzieliśmy razem w ławce, a wszystkie tajemnice dzieliliśmy miedzy sobą- uśmiechnął się dumnie. Naruto widząc tą szczera radość odetchnął z ulgą.
-Sasuke, bardzo się ciesze, że powoli wracasz do formy, ale chyba powinniśmy już iść spać- zwrócił się w stronę zegarka.
-Masz racje- udał się w stronę sypialni- Dobranoc Naruto
-Dobranoc Sasuke.
Noc była jedną z nocy poświęconych na przemyślenia. Blondyn tylko wpatrywał się w sufit, a jego myśli krążyły wokół Sasuke, zaś brunet próbował przypomnieć sobie coś jeszcze, ale nie udawało mu się, jednak wiedział, że czuł coś do Naruto. Coś mocniejszego od przyjaźni, ale nie był pewien czy to miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz