Przepraszam za dość spora nieobecność...2 tygodnie?
Nie miałam, weny i czasu aby cokolwiek wyskrobać.
Ale króciutki rozdzialik się pojawił.
Mam nadzieję, ze mi wybaczycie a ja w niedługim czasie wam to wynagrodzę
Miłego czytania!
Zostaw po sobie ślad---> KOMENTUJ
*~*~*
Przemierzam spokojnym krokiem lotnisku i udaję się w kierunku odprawy. To ten czas gdzie muszę wrócić do rzeczywistości. Jestem tu sama, bo nie lubię rozstawać się z Leonem na lotnisku. od roku już tak podróżuję, ale rozstanie z wyjazdu na wyjazdy boli jeszcze bardziej. Po całym zamieszaniu związanym z odprawa zmierzam ku samolotowi, Zajmuje swoje miejsce zakładam słuchawki na uszy i z głową skierowana w stronę okna zasypiam,
Przemiły głos stewardessy wybudza mnie ze snu, bo play lista na moim telefonie się skończyła. Zapinam pasy i lądujemy. Niechętnie zmierzam w stronę wyjścia. Potem na tylko taksówka do domu i koniec podróży. Tak zrobiłam. Zapakowałam swoje manatki do bagażnika i odjechałam wraz z kierowca z parkingu. Ciepło otuliło moja twarz. Trochę dziwnie, że tu taki upał a w Nowym Jorku śnieg, ale cóż. Otworzyłam drzwi od mieszkania i wtargałam moją walizkę przez próg. Z kuchni wyczułam zapach gotującej się zupy. Mojej ulubionej w dodatku. Po cichu zakradłam się do pomieszczenia. Moja mama stała przy garnku i doprawiała zupę. Objęłam ja od tyłu i ucałowałam policzek. Stęskniłam się za nią. Jest moja mamą, ale jednocześnie przyjaciółką i zawsze jest przy mnie kiedy jej potrzebuję.-Violetta!- odwróciła się i mocno mnie przytuliła
-Cześć Mamo-odwzajemniłam uścisk i mocno się wtuliłam.
-Ej, Vils co się dzieje?- podniosła mój podbródek
-Nic, jestem zmęczona. Kiedy jemy?- uśmiechnęłam się szeroko i usiadłam za blatem. Kobieta wyjęła szklaną miskę z szafki i nalała zupę.
-Smacznego- uśmiechnęła się opiekuńczo. Do mieszkania wszedł mój ojczym,
-O Violetta, jak minęła podróż?- zapytał całując mnie w czubek głowy, a zaraz potem mamę w polik.
-Męcząco, pójdę się położyć- odniosłam naczynie do zlewu i wgramoliłam się z walizką do pokoju. Uwaliłąm się na łóżku i przymknęłam lekko oczy, ale nie miałam zamiaru spać. Skierowałam wzrok w stronę ramki stojącej na stoliku. Ściągnęłam zdjęcie. Chwyciłam telefon do reki i napisałam sms'a
Już doleciałam. Było męcząca. Tęsknie
Vils.
Czekałam na odpowiedź, ale nie nadeszła zbyt szybko. Po około półgodzinie Leon zadzwonił. Odebrałam szybko telefon.
-Hej- uśmiechnęłam się sama do siebie mając nadzieję, że Leon to "zauważy"
-Hej mała, przepraszam, ale miałem straszną nagonkę w pracy. Sama rozumiesz
-Tak, oczywiście- tak bardzo chciałam przy nim teraz siedzieć i móc z niem przebywać.
-Kocham cię- wyszeptał do komórki, a ja miałam wrażenie jak by był tu obok. Cholernie za nim tęsknię...Cholernie... Nagle w słuchawce usłyszałam damski głos i charakterystyczny dźwięk otwierającego się szampana
-Leon?-zapytałam ze zdziwieniem
-E, Violu muszę kończyć, Pa.
Potem usłyszałam tylko urywający się dźwięk w słuchawce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz