Pozostał mu tylko słuch, wsłuchanie się w otoczenie. To była jedyna możliwość, aby dowiedzieć się gdzie jest. Jednak słyszalny był jedynie szum. Może był na plaży? Nie, szum ludzi, zabieganych ludzi. Niczym ruchliwa ulica w centrum Nowego Jorku. Wyłapywał coraz więcej poszczególnych dźwięków. Płacz dzieci, krzyk jakiejś kobiety, który z sekundą na sekundę nasilał się, a po chwili był tak intensywnie słyszalny, jakby krzyczała mu wprost do ucha.
Cisza. Po głośnym pisku pozostała tylko cisza. Wszytko jakby zatrzymało się.
Po raz kolejny stracił kontakt z rzeczywistością.
Biegł. Przerażenie towarzyszyło mu całą drogę. Odpychał rękami ludzi, który mu ją tarasowali. Znalazł się tam gdzie nigdy nie śniło mu się być. Nie po to by odwiedzić"przyjaciela".
- Oiom, gdzie jest oiom? - Pytał, wręcz krzyczał na pielęgniarkę siedzącą po drugiej stronie lady. Kobieta w podeszłym wieku powili uniosła wzrok znad papierów.
- Może tak grzeczniej, młodzieńcze? - Mruknęła, gromiąc go wzrokiem. Blondyn prawie jęknął z zniecierpliwienia.
- Mogłaby mi pani łaskawie powiedzieć gdzie znajduje się oiom? - Wycedził przez zęby, a złość buzowała w nim.
- A kogo pan szuka?
Czy ona do cholery robi to specjalnie?
Czy ona do cholery robi to specjalnie?
- Uchicha, Sasuke Uchicha- Starał brzmieć jak najbardziej łagodnie.
- Kim jest pan dla niego? - Zmarszczyła brwi.
Sądzę, że jeśli powiem ci prawdę to mnie do niego nie wpuścisz. Zatem posłuchasz sobie innej wersji.
Sądzę, że jeśli powiem ci prawdę to mnie do niego nie wpuścisz. Zatem posłuchasz sobie innej wersji.
- Bratem - Starał się tuszować swoje zawahanie. Miał wyraźną nadzieję, że mu się uda.
- Itachi Uchicha? - Chłopak przez chwile nic nie mówił.
- T-tak, to w której sali leży mój brat?
- W lewo za strzałkami, sala numer 7- Uśmiechnęła się sztucznie, a po chwili wróciła do przerwanej pracy. Według instrukcji, ale wbrew zasadom panującym w szpitalu, szybko biegł po korytarzu szpitala. Znalazł się na oiomie. Podszedł do mężczyzny w białym kitlu.
- Przepraszam, ale czy mógłbym wiedzieć co z moim bratem? - Tym razem starał się być łagodniejszy.
- Pan do?
- Uchicha Sasuke
- A więc panie Uchicha, stan pańskiego brata jest stabilny. Jednakże mocny uraz mózgu spowodował u niego śpiączkę - Spojrzał na niego ze współczuciem
- A jakie powikłania? Kiedy się obudzi?
Może lepiej niech jeszcze się nie budzi, bo jak tylko zobaczy mnie przy łóżku, wpadnie w szał.
Może lepiej niech jeszcze się nie budzi, bo jak tylko zobaczy mnie przy łóżku, wpadnie w szał.
- W jego obecnym stanie nie przewidujemy żadnych powikłań, ale nie znana jest nam dokładana data, kiedy pan Sasuke się obudzi.
- Mogę do niego wejść?
- Tak, sala na końcu - Powiedział i skierował się do swojego gabinetu. Naruto powoli otworzył drzwi i wszedł do środka. Cała masa kabli i podpiętych do bruneta, spowodowały dziwne odrętwienie u Naruto. Usiadł obok i przyglądał mu się z troską. Liczne opatrunk, którymi był obklejony zakrywały jego twarz.
Opatrzyłbym z chęcią te rany, ale przecież jesteśmy wrogami.
Słyszał głos. Męski, ale delikatny. Czuj się nadzwyczaj silny. Na tyle silny, aby palce u jego dłoni drgnęły. Usłyszał dźwięk przesuwającego się z impetem krzesła.
Nadal nie domyślał się gdzie jest. Był bardzo ciekawy tego w jakim otoczeniu się znajdował. Odnalazł jakąś wewnętrzna siłę, aby dźwignąć powieki do góry. Oślepiło go światło lampy stojącej obok. Trochę zajęło zanim jego oczy przyzwyczaiły się do oświetlenia, a on mógł cokolwiek zobaczyć. Czuł się dziwnie skołowany, zagubiony. Ktoś przerwał jego rozmyślania:
- Sasuke! - krzyknął jakiś obcy chłopak w jego stronę. -Nieźle mnie wystraszyłeś.
Kim on jest?
- Sasuke, jak się czujesz? - Mężczyzna w białym kitlu, zaczął świecić brunetowi po oczach.
Co się stało? Skąd ja się tu...?
- Pamiętasz jak masz na imię?
Idiota, przed chwilą to powiedział...
- Wydaje mi się, że Sasuke. - Wychrypiał
- Wydaje ci się, czy jesteś pewny? - Podniósł brew.
- Skoro się pan tak do mnie zwraca to raczej pewny.
- Pamiętasz swojego brata? - Skierował się w stronę blondyna.
Jakiego brata? Ja mam brata?
Brunet spojrzał krzywo na lekarza, a zaraz potem na blondyna.
- Nie.
- A pamiętasz cokolwiek? - Notował coś w notatniku.
- Nie. - Wszyscy wokół wydawali mu się obcy. On sam dla siebie był obcy.
- Tak myślałem. - Westchnął ciężko. Nie wyglądał na zadowolonego.
- O czym pan myślał? Co się dzieje?
- Sasuke pod wpływem urazu stracił całkowitą pamięć. - Skierował się ku wyjściu. - Zajmie to sporo czasu zanim przypomni sobie wszystko, musisz z nim dużo rozmawiać. - Powiedział na odchodne.
- Więc, jesteś moim bratem?
- Nie. - Uchicha nie wiedział o co chodzi.
- Jak to? - Odwrócił głowę w stronę chłopaka, który usiadł przy łóżku. - To kim?
- Kimś komu bardzo na tobie zależy - Uśmiechnął się.
- Przyjacielem?
- Można tak powiedzieć...
Opatrzyłbym z chęcią te rany, ale przecież jesteśmy wrogami.
Słyszał głos. Męski, ale delikatny. Czuj się nadzwyczaj silny. Na tyle silny, aby palce u jego dłoni drgnęły. Usłyszał dźwięk przesuwającego się z impetem krzesła.
Nadal nie domyślał się gdzie jest. Był bardzo ciekawy tego w jakim otoczeniu się znajdował. Odnalazł jakąś wewnętrzna siłę, aby dźwignąć powieki do góry. Oślepiło go światło lampy stojącej obok. Trochę zajęło zanim jego oczy przyzwyczaiły się do oświetlenia, a on mógł cokolwiek zobaczyć. Czuł się dziwnie skołowany, zagubiony. Ktoś przerwał jego rozmyślania:
- Sasuke! - krzyknął jakiś obcy chłopak w jego stronę. -Nieźle mnie wystraszyłeś.
Kim on jest?
- Sasuke, jak się czujesz? - Mężczyzna w białym kitlu, zaczął świecić brunetowi po oczach.
Co się stało? Skąd ja się tu...?
- Pamiętasz jak masz na imię?
Idiota, przed chwilą to powiedział...
- Wydaje mi się, że Sasuke. - Wychrypiał
- Wydaje ci się, czy jesteś pewny? - Podniósł brew.
- Skoro się pan tak do mnie zwraca to raczej pewny.
- Pamiętasz swojego brata? - Skierował się w stronę blondyna.
Jakiego brata? Ja mam brata?
Brunet spojrzał krzywo na lekarza, a zaraz potem na blondyna.
- Nie.
- A pamiętasz cokolwiek? - Notował coś w notatniku.
- Nie. - Wszyscy wokół wydawali mu się obcy. On sam dla siebie był obcy.
- Tak myślałem. - Westchnął ciężko. Nie wyglądał na zadowolonego.
- O czym pan myślał? Co się dzieje?
- Sasuke pod wpływem urazu stracił całkowitą pamięć. - Skierował się ku wyjściu. - Zajmie to sporo czasu zanim przypomni sobie wszystko, musisz z nim dużo rozmawiać. - Powiedział na odchodne.
- Więc, jesteś moim bratem?
- Nie. - Uchicha nie wiedział o co chodzi.
- Jak to? - Odwrócił głowę w stronę chłopaka, który usiadł przy łóżku. - To kim?
- Kimś komu bardzo na tobie zależy - Uśmiechnął się.
- Przyjacielem?
- Można tak powiedzieć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz