Strony

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Element układanki cz.1- Powrót do rzeczywistości.

Czuł się źle, nawet bardzo źle. Jakby głaz przygniatał go do łóżka. Nie był w stanie otworzyć oczu, tym bardziej nie było mowy o poruszeniu jakąkolwiek częścią ciała.
Pozostał mu tylko słuch, wsłuchanie się w otoczenie. To była jedyna możliwość, aby dowiedzieć się gdzie jest. Jednak słyszalny był jedynie szum. Może był na plaży? Nie, szum ludzi, zabieganych ludzi. Niczym ruchliwa ulica w centrum Nowego Jorku. Wyłapywał coraz więcej poszczególnych dźwięków. Płacz dzieci, krzyk jakiejś kobiety, który z sekundą na sekundę nasilał się, a po chwili był tak intensywnie słyszalny, jakby krzyczała mu wprost do ucha.
Cisza. Po głośnym pisku pozostała tylko cisza. Wszytko jakby zatrzymało się.
Po raz kolejny stracił kontakt z rzeczywistością.



Biegł. Przerażenie towarzyszyło mu całą drogę. Odpychał rękami ludzi, który mu ją tarasowali. Znalazł się tam gdzie nigdy nie śniło mu się być. Nie po to by odwiedzić"przyjaciela".
- Oiom, gdzie jest oiom? - Pytał, wręcz krzyczał na pielęgniarkę siedzącą po drugiej stronie lady. Kobieta w podeszłym wieku powili uniosła wzrok znad papierów.
- Może tak grzeczniej, młodzieńcze? - Mruknęła, gromiąc go wzrokiem. Blondyn prawie jęknął z zniecierpliwienia.
- Mogłaby mi pani łaskawie powiedzieć gdzie znajduje się oiom? - Wycedził przez zęby, a złość buzowała w nim.
- A kogo pan szuka?
Czy ona do cholery robi to specjalnie?
- Uchicha, Sasuke Uchicha- Starał brzmieć jak najbardziej łagodnie.
- Kim jest pan dla niego? - Zmarszczyła brwi.
Sądzę, że jeśli powiem ci prawdę to mnie do niego nie wpuścisz. Zatem posłuchasz sobie innej wersji.
Bratem - Starał się tuszować swoje zawahanie. Miał wyraźną nadzieję, że mu się uda.
- Itachi Uchicha? - Chłopak przez chwile nic nie mówił.
- T-tak, to w której sali leży mój brat? 
- W lewo za strzałkami, sala numer 7- Uśmiechnęła się sztucznie, a po chwili wróciła do przerwanej pracy. Według instrukcji, ale wbrew zasadom panującym w szpitalu, szybko biegł po korytarzu szpitala. Znalazł się na oiomie. Podszedł do mężczyzny w białym kitlu.
- Przepraszam, ale czy mógłbym wiedzieć co z moim bratem? - Tym razem starał się być łagodniejszy. 
- Pan do?
- Uchicha Sasuke
- A więc panie Uchicha, stan pańskiego brata jest stabilny. Jednakże mocny uraz mózgu spowodował u niego śpiączkę - Spojrzał na niego ze współczuciem
- A jakie powikłania? Kiedy się obudzi? 
Może lepiej niech jeszcze się nie budzi, bo jak tylko zobaczy mnie przy łóżku, wpadnie w szał.
- W jego obecnym stanie nie przewidujemy żadnych powikłań, ale nie znana jest nam dokładana data, kiedy pan Sasuke się obudzi.
- Mogę do niego wejść?
- Tak, sala na końcu - Powiedział i skierował się do swojego gabinetu. Naruto powoli otworzył drzwi i wszedł do środka. Cała masa kabli i podpiętych do bruneta, spowodowały dziwne odrętwienie u Naruto. Usiadł obok i przyglądał mu się z troską. Liczne opatrunk, którymi był obklejony zakrywały jego twarz.
Opatrzyłbym  z chęcią te rany, ale przecież jesteśmy wrogami.

Słyszał głos. Męski, ale delikatny. Czuj się nadzwyczaj silny. Na tyle silny, aby palce u jego dłoni drgnęły. Usłyszał dźwięk przesuwającego się z impetem krzesła.
Nadal nie domyślał się gdzie jest. Był bardzo ciekawy tego w jakim otoczeniu się znajdował. Odnalazł jakąś wewnętrzna siłę, aby dźwignąć powieki do góry. Oślepiło go światło lampy stojącej obok. Trochę zajęło zanim jego oczy przyzwyczaiły się do oświetlenia, a on mógł cokolwiek zobaczyć. Czuł się dziwnie skołowany, zagubiony. Ktoś przerwał jego rozmyślania:
- Sasuke! - krzyknął jakiś obcy chłopak w jego stronę. -Nieźle mnie wystraszyłeś.
Kim on jest?
Sasuke, jak się czujesz? - Mężczyzna w białym kitlu, zaczął świecić brunetowi po oczach. 
Co się stało? Skąd ja się tu...?
Pamiętasz jak masz na imię?
Idiota, przed chwilą to powiedział...
- Wydaje mi się, że Sasuke. - Wychrypiał
- Wydaje ci się, czy jesteś pewny? - Podniósł brew.
- Skoro się pan tak do mnie zwraca to raczej pewny.
- Pamiętasz swojego brata? - Skierował się w stronę blondyna.
Jakiego brata? Ja mam brata?  
Brunet spojrzał krzywo na lekarza, a zaraz potem na blondyna.
- Nie.
- A pamiętasz cokolwiek? - Notował coś w notatniku.
- Nie. - Wszyscy wokół wydawali mu się obcy. On sam dla siebie był obcy.
- Tak myślałem. - Westchnął ciężko. Nie wyglądał na zadowolonego.
- O czym pan myślał? Co się dzieje?
- Sasuke pod wpływem urazu stracił całkowitą pamięć. - Skierował się ku wyjściu. - Zajmie to sporo czasu zanim przypomni sobie wszystko, musisz z nim dużo rozmawiać. - Powiedział na odchodne.
- Więc, jesteś moim bratem?
- Nie. - Uchicha nie wiedział o co chodzi.
Jak to? - Odwrócił głowę w stronę chłopaka, który usiadł przy łóżku. - To kim?
- Kimś komu bardzo na tobie zależy - Uśmiechnął się.
- Przyjacielem?
- Można tak powiedzieć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz