Strony

poniedziałek, 26 października 2015

RinHaru One Shot cz.1- Zimny dzień

Heh...wcaaaale mnie nie było miesiąc. Skąd, że XDDDD
 Brak neta, weny itp, ale już jestem :)
                                                                    
                                                                        

Ten dzień był bardzo mroźny. Śnieżna zamieć utrudniała ludziom widoczność. Haruka przemierzał miasto ubrany w kilka warstw, przez co wyglądał jak bałwan.  Jego kurtka pokryta była białym puchem, przez co nie było widać jej pierwotnego koloru. Jego twarz była zaczerwieniona. Chłopak zatrzymał się, spojrzał na siebie i tylko pokręcił głowa. Zaczął biec, a płatki śniegu wlatywały mu do oczu. Wbiegł do jakiejś klatki. Było w niej cicho. Można było usłyszeć tylko śmiech małych dzieci i poczuć zapach ciepłego kakao. Na sama myśl zrobiło mu się ciepło. Usłyszał za sobą kroki. Próbował gwałtownie się obrócić, ale grube odzienie uniemożliwiało mu to. Nagle ucichły. Miał wrażenie, że osoba stoi tuż za nim. Po chwili chłopak o bordowych włosach odziany jedynie w podkoszulkę i spodenki pojawił się obok.
-Rin?- zapytał zaszokowany. Nie spodziewał się , że go tu spodka.
-Co ty tu robisz?
-Wiesz, chyba tu mieszkam- uśmiechnął się szeroko, pokazując swoje białe kły
-Ja, nie wiedziałem- westchnął- Dlaczego tu zszedłeś? Patrząc na to jak jesteś ubrany wnioskuję, że nie miałeś zamiaru nigdzie wychodzić.
Bordowowłosy spojrzał przed siepie, spoglądając na spadające płatki śniegu.
-Masz rację, nie miałem zamiaru wychodzić, ale przyznam, że nie zwróciłem uwagi na dzisiejszą pogodę.
-Więc, dlaczego tu przyszedłeś?
-Z czystej ciekawości, widziałem jak wchodzisz to mojej klatki.
-Wiesz, zmarzłem i postanowiłem się tu trochę ogrzać- potarł dłoń o dłoń.
-Chodź- podał mu rękę i pociągnął go na górę cały czas ściskając jego dłoń. Rin zaprowadził go do swojego mieszkania. Matsuoka wszedł do swojego pokoju zostawiając niebieskookiego w przedpokoju, Brunet stał zdezorientowany. Po chwili usłyszał głos dochodzący z pokoju obok.
-No, co tak stoisz? Chodź tu- powiedział wskazując miejsce na łóżku. Haru stał w miejscu nieruchomo.
-Z tobą to jak z dzieckiem- warknął Rin rozplątując jego szalik i ściągając resztę wierzchniej garderoby, Chłopak wrócił na swoje miejsce lecz Haru wciąż stał, ale jeszcze bardzie zdezorientowany.
-No, chodź
Nanase skierował się do pokoju, gdzie przycupnął na brzegu łóżka. Rin podszedł do niego i okrył go kocem
-Proszę, masz może ochotę na kakao?- zapytał
-Jasne! Znaczy poproszę-odpowiedział wtulając się w milutki koc, który pachniał Rinem.
Matsuoka wybuchł śmiechem
-Co się stało?
-Nic, nic- skierował się w stronę kuchni wciąż uśmiechając się pod nosem.
Po pięciu minutach wrócił z dwoma kubkami pełnymi ciepłego kakao.
-Proszę- wręczył chłopakowi kubek
-Dzięki- pociągnął od razu duży łyk ciepłego napoju, Brunet poczuł jak jego telefon wibruje. Niepewnie wyjął go z kieszeni i odebrał.
-Halo?
-Haru-chan, może wpadłbym do ciebie na małą partyjkę na playstation?
-Ja, jestem u Rina
-No, tak okej rozumiem- posmutniał. Brunet przyłożył rękę do telefonu zakrywając mikrofon,
-Rin?
-Tak?
-Wiesz, czy mógłby wpaść Makoto na partyjkę playstation?
Bordowowłosy chwile nie odpowiadał, ale potem odrzekł
-Jane, czemu nie?
Nanase powrócił do rozmowy ze swoim przyjacielem
-Makoto, wpadniesz do Rina?
-Tak!
-To do zobaczenia
-Cześć
Niebieskooki odłożył telefon.
-To kiedy przyjdzie Makoto?-zapytał
-W sumie, to nie wiem.
Nanase poczuł się dziwnie, Głucha cisza dudniła w uszach chłopaka, Denerwowało go to. W końcu palnął jakaś głupotę.
-Rin, jak twoje życie sercowe?!- wykrzyknął. Brunet dopiero po chwili kapnął się jak to głupio zabrzmiało. Rin nerwowo podrapał się po głowie. Już chciał coć powiedzieć, ale usłyszał pukanie do drzwi. Ruszył ku nim i otworzył.
-Rin- chan!- powiedział blondyn, wchodząc do jego mieszkania.
Po chwili wszedł do niego jeszcze Rei trzymając w rękach siatki. Zaszokowany zamknął drzwi.
-Haru-chan?- zapytał Nagisa, z zdziwienie malowało mu się na twarzy
Brunet, wbił wzrok w podłogę.
-Napijecie się czegoś?- przerwał gospodarz, uwieszając się na szyi Reia.
-Cola, tak poproszę cole.
Nagisa i Rei rozgościli  się w pokoju Rina, jak by byli u siebie. Porozkładali pudełka z sushi, napoje i inne przekąski. Haru siedział pod ścianom i tylko myślał.
Czy powinien zostać, a może wyjść? Pojawił się tu tak niezaproszony.
Nie był pewien czy robi dobrze.
Chciał zostać, dla Rina.
Dobrze czuł się w jego towarzystwie, tak normalnie? Można to tak nazwać.
Był przy nim "wolny".
Nie zadawał mu niepotrzebnych pytań, które tylko go drażniły.

Do pokoju wszedł Rin, z tacą na której miał cztery szklanki coli. Nanase sięgnął po nią, ale zamiast szklanki dotknął ręki bordowowłosego. Od razu ja cofnął. Była zimna, ale nie z powodu niskiej temperatury w pokoju. Odkąd pamiętał Rin miał zimne dłonie. Lubił to.


-Rei, teraz moja kolei!
-Nie, teraz kolei Sousuke!
- Spoko, Nagisa graj- odpowiedziała ze spokojem. Zarzucił rękę na barki Makoto, a on uśmiechnął się pod nosem.
-Będę miał więcej czasu by ci dokuczać- szepnął mu do ucha Sousuke. Makoto tylko kiwnął głową.


Haru obudził dreszcz. Otworzył oczy i rozejrzał się. Na łóżku leżał Sousuke w pozycji na "alfonsa" a Makoto na nim. Zaś na ziemi widział Reia, który chyba przed snem siłował się z Nagisa, bo ich pozycja snu była dość...skomplikowana? Na końcu spojrzał w bok. Usnął na ramieniu Rina. Gwałtownie się zerwał i wstał z łóżka. Matsuoka złapał go za rękę. Sam był tym zaskoczony. Nie umiał zapanować nad swoim ciałem.
-Rin?
-Nie idź- szepnął i pociągnął go łącząc ich usta w pocałunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz