Kakashi obudził się dużo później niż zwykle, co nie było specjalnym zaskoczeniem biorąc pod uwagę wczorajsze wydarzenia.
Przeciągnął się z cichym jękiem, nieco bolały go mięśnie. Usiadł na brzegu łóżka i jeszcze przez chwile zwlekał z wstaniem. Udał się do łazienki, gdzie szybko wziął prysznic, a potem z racji nieznośnego uczucia głodu wszedł do kuchni. Zamurowało go już przy drzwiach.
- Dalej tu jesteś? - zadał pytanie mężczyźnie siedzącym przy stole. Tamten tylko obrzucił go obojętnym spojrzeniem i, prawdopodobnie, wrócił do swoich myśli. Kakashi wzruszył ramionami, po czym zaczął przygotowywać sobie posiłek, nie zrezygnował jednak z próby nawiązania dialogu. - Nie żebym narzekał. w sumie znacznie bardziej podoba mi się taki poranek, a tobie, Obito? - spojrzał na Uchihę przelotnie.
- Jaki poranek? Już dawno po śniadaniu, z twoim poczuciem czasu, to chyba jednak powinieneś zająć się tym, czym twój imiennik. Fryzura ci spasuje. - Mimo złośliwych uwag Kakashi ucieszył się z "zaciągnięcia” Obito do normalnej rozmowy. Nałożył jedzenie na talerz i usiadł przy obok Uchihy, wzruszył ramionami.
- Dobrze wiesz, ze nic na to nie poradzę.
- A czy wspomniałem, że coś mi w tym nie pasuje?- Obito uśmiechnął się zadziornie widząc, że Hatake drgnął z zaskoczeniem.
Kim właściwie byli dla siebie, myślał szarowłosy shinobi, kolegami? Przyjaciółmi? Kochankami? Trudno było określić ich relacje. Co prawda sypiali się ze sobą, a Kakshi osobiście kochał Obito, ale nie wyznał mu tego, bo, cóż, miał wrażenie, że tamten nie oczekuje od niego przywiązania takiego rodzaju. Obito kochał Rin. Tą samą Rin, którą stracili bezpowrotnie dziesięć lat temu. Spory upływ czasu, obawiał się jednak, że niewystarczający dla tego konkretnego Uchihy.
Przez to "zawieszenie broni" ich "związek" dalej trwał w martwym punkcie, czyli właściwie w punkcie zero. Gdy się nad tym głębiej zastanowić, to pierwszy raz wylądowali w łóżku pod wpływem zupełnego impulsu. Mnóstwo nagłych emocji, zbyt długa wstrzemięźliwość i to, ze żaden z nich nie miał oporów przed seksem z mężczyzna sprawiło co sprawiło. Wtedy myśleli, ze to pierwszy i ostatni raz, ale po jakimś czasie zdarzało się to znowu i znowu, aż stało się niejaką rutyną. Inni pili alkohole, oglądali filmy, a oni ze sobą sypiali. Co prawda nie można nazwać ich było parą, ale Kakashi wolał unikać określenia „seks przyjaciele”. Spędzali ze sobą raczej więcej czasu niż przeciętni przyjaciele. Nie szukali również partnerek lub tez partnerów życiowych, a mimo to „nic” się nie działo. Hatake zmarszczył brwi i ostatecznie otrząsnął się z dłuższego zamyślenia.
- Jesteś dzisiaj w lepszym humorze.
- Nie przeczę... - nastała dłuższa chwila ciszy. Kakashi dokończył jedzenie, odniósł talerz i korzystając z okazji zaczął zmywać. dobrze wiedział, ze trzeba coś zrobić z sytuacja w której się znalazł. Westchnął ciężko.
- Obito... Musimy porozmawiać. - głos zadrżał mu lekko. Jakoś nie czul się specjalnie komfortowo tej rozmowie.
- Słucham. - usłyszał gdzieś za sobą.
- Więc... Minęło już trochę czasu od kiedy... Od kiedy Rin... Nas opuściła - wyczuł nagle poruszenie. Obito niesamowicie szybko znalazł się obok i opierając się o blat wlepiał w niego niecierpliwe spojrzenie. Właśnie poruszył bardzo delikatny temat, dla obu z nich.
- Co w związku z tym? - Hatake doskonale znał ten ton, cyniczny, pełen pogardy i niewypowiedzianego ostrzeżenia. Nie cierpiał tego. Miał wrażenie, że tylko zimna woda jakoś trzyma go przy konwersacji i jako takim spokoju. Mocniej zacisnął dłonie na talerzach.
- Nie sadzisz, że powinieneś trochę... Odpuścić?
- Co masz na myśli? - Obito przyjął zdecydowanie defensywna postawę. Defensywną i agresywną.
- Chyba powinieneś po prostu zapomnieć.
- Zapomnieć o Rin?- wycedził brunet. Zbliżający się wybuch wściekłości nie wróżył dobrze konwersacji, więc Hatake szybko sprostował:
- Zapomnieć, ze ja kochałeś - Obito zgrzytnął zębami przez zachowując milczenie, jednak chwile później uśmiechnął się szyderczo.
- Zaczął ci przeszkadzać nasz mały układzik?- Uchiha przechylił się do przodu i zawisł nad Kakashim aż emanując pewnością. Ale Kakashiego nie da się tak łatwo wyprowadzić z równowagi.
- Nie tu tkwi problem. Po prostu myślę, że tak będzie lepiej... Dla wszystkich...- z wyrazu twarzy Obito nie dało się nic odczytać. Jakby zupełnie skamieniał. Po chwili w milczeniu opuścił pomieszczenie. Pośpieszne ruchy w przedsionku tylko upewniły Kakashiego co do jego zamiarów.
Drzwi wejściowe zamknęły się z cichym trzaskiem.
Przeciągnął się z cichym jękiem, nieco bolały go mięśnie. Usiadł na brzegu łóżka i jeszcze przez chwile zwlekał z wstaniem. Udał się do łazienki, gdzie szybko wziął prysznic, a potem z racji nieznośnego uczucia głodu wszedł do kuchni. Zamurowało go już przy drzwiach.
- Dalej tu jesteś? - zadał pytanie mężczyźnie siedzącym przy stole. Tamten tylko obrzucił go obojętnym spojrzeniem i, prawdopodobnie, wrócił do swoich myśli. Kakashi wzruszył ramionami, po czym zaczął przygotowywać sobie posiłek, nie zrezygnował jednak z próby nawiązania dialogu. - Nie żebym narzekał. w sumie znacznie bardziej podoba mi się taki poranek, a tobie, Obito? - spojrzał na Uchihę przelotnie.
- Jaki poranek? Już dawno po śniadaniu, z twoim poczuciem czasu, to chyba jednak powinieneś zająć się tym, czym twój imiennik. Fryzura ci spasuje. - Mimo złośliwych uwag Kakashi ucieszył się z "zaciągnięcia” Obito do normalnej rozmowy. Nałożył jedzenie na talerz i usiadł przy obok Uchihy, wzruszył ramionami.
- Dobrze wiesz, ze nic na to nie poradzę.
- A czy wspomniałem, że coś mi w tym nie pasuje?- Obito uśmiechnął się zadziornie widząc, że Hatake drgnął z zaskoczeniem.
Kim właściwie byli dla siebie, myślał szarowłosy shinobi, kolegami? Przyjaciółmi? Kochankami? Trudno było określić ich relacje. Co prawda sypiali się ze sobą, a Kakshi osobiście kochał Obito, ale nie wyznał mu tego, bo, cóż, miał wrażenie, że tamten nie oczekuje od niego przywiązania takiego rodzaju. Obito kochał Rin. Tą samą Rin, którą stracili bezpowrotnie dziesięć lat temu. Spory upływ czasu, obawiał się jednak, że niewystarczający dla tego konkretnego Uchihy.
Przez to "zawieszenie broni" ich "związek" dalej trwał w martwym punkcie, czyli właściwie w punkcie zero. Gdy się nad tym głębiej zastanowić, to pierwszy raz wylądowali w łóżku pod wpływem zupełnego impulsu. Mnóstwo nagłych emocji, zbyt długa wstrzemięźliwość i to, ze żaden z nich nie miał oporów przed seksem z mężczyzna sprawiło co sprawiło. Wtedy myśleli, ze to pierwszy i ostatni raz, ale po jakimś czasie zdarzało się to znowu i znowu, aż stało się niejaką rutyną. Inni pili alkohole, oglądali filmy, a oni ze sobą sypiali. Co prawda nie można nazwać ich było parą, ale Kakashi wolał unikać określenia „seks przyjaciele”. Spędzali ze sobą raczej więcej czasu niż przeciętni przyjaciele. Nie szukali również partnerek lub tez partnerów życiowych, a mimo to „nic” się nie działo. Hatake zmarszczył brwi i ostatecznie otrząsnął się z dłuższego zamyślenia.
- Jesteś dzisiaj w lepszym humorze.
- Nie przeczę... - nastała dłuższa chwila ciszy. Kakashi dokończył jedzenie, odniósł talerz i korzystając z okazji zaczął zmywać. dobrze wiedział, ze trzeba coś zrobić z sytuacja w której się znalazł. Westchnął ciężko.
- Obito... Musimy porozmawiać. - głos zadrżał mu lekko. Jakoś nie czul się specjalnie komfortowo tej rozmowie.
- Słucham. - usłyszał gdzieś za sobą.
- Więc... Minęło już trochę czasu od kiedy... Od kiedy Rin... Nas opuściła - wyczuł nagle poruszenie. Obito niesamowicie szybko znalazł się obok i opierając się o blat wlepiał w niego niecierpliwe spojrzenie. Właśnie poruszył bardzo delikatny temat, dla obu z nich.
- Co w związku z tym? - Hatake doskonale znał ten ton, cyniczny, pełen pogardy i niewypowiedzianego ostrzeżenia. Nie cierpiał tego. Miał wrażenie, że tylko zimna woda jakoś trzyma go przy konwersacji i jako takim spokoju. Mocniej zacisnął dłonie na talerzach.
- Nie sadzisz, że powinieneś trochę... Odpuścić?
- Co masz na myśli? - Obito przyjął zdecydowanie defensywna postawę. Defensywną i agresywną.
- Chyba powinieneś po prostu zapomnieć.
- Zapomnieć o Rin?- wycedził brunet. Zbliżający się wybuch wściekłości nie wróżył dobrze konwersacji, więc Hatake szybko sprostował:
- Zapomnieć, ze ja kochałeś - Obito zgrzytnął zębami przez zachowując milczenie, jednak chwile później uśmiechnął się szyderczo.
- Zaczął ci przeszkadzać nasz mały układzik?- Uchiha przechylił się do przodu i zawisł nad Kakashim aż emanując pewnością. Ale Kakashiego nie da się tak łatwo wyprowadzić z równowagi.
- Nie tu tkwi problem. Po prostu myślę, że tak będzie lepiej... Dla wszystkich...- z wyrazu twarzy Obito nie dało się nic odczytać. Jakby zupełnie skamieniał. Po chwili w milczeniu opuścił pomieszczenie. Pośpieszne ruchy w przedsionku tylko upewniły Kakashiego co do jego zamiarów.
Drzwi wejściowe zamknęły się z cichym trzaskiem.
***
Prawda, Obito to dorosły mężczyzna, dorównywał mu umiejętnościami, a fizycznie nawet przewyższał, ale nie zmieniało to faktu, ze czasami zachowywał się zupełnie jak dzieciak, nieodpowiedzialnie i po prostu głupio. Chyba prędzej sam zrobiłby sobie krzywdę niż ktokolwiek by zdołał.
Kakashi zupełnie nieświadomie wystukiwał na książce szybki, nerwowy rytm, a jego spojrzenie niekontrolowanie kierowało się w stronę drzwi.
Cholera, zaklął, po raz kolejny próbując skupić się na czytaniu. Do czego się doprowadziłem, czekam jak jakiś pies, karcił sam siebie.
Głośny huk musiał chyba obudzić połowę wioski i spowodował również,że wzrok Hatake natychmiast spoczął na tym przeklętym wejściu. Albo raczej na osobie w nim stojącej.
- Kakashi! Już wiem!- wrzasnął Obito wyciągając rękę i omal się nie przewracając.
- Co wiesz? - zapytał Hatake, jednak tylko siedział i śledził wzrokiem „gościa”. Tamten chwiejnym krokiem podszedł do kanapy, na której mieścił się Kakashi i opał się na niej tyłem, niebezpiecznie się przechylając.
- Wiem, wiem, wiem, wiem. - powtarzał Obito z tym samym zarozumiałym uśmiechem, jaki często przy udowodnieniu swojej racji zdarzało mu się mieć w dzieciństwie. Kakashi, już lekko zirytowany, zapytał ponownie:
- Co wiesz, Obito?
- Wiem. Już wszystko wiem. - mruknął i delikatnie musnął usta Kakashiego. Mimo krótkiej chwili trwania pocałunku szarowłosy shinobi wyraźnie mógł poczuć gorzki smak alkoholu. Obito patrzał mu prosto w oczy i uśmiechał się wesoło.
- Ty po prostu chcesz mnie mieć tylko dla siebie. - Kakashi był w niemałym szoku. Co prawda spodziewał się, że jego nieco ignorancki kumpel w końcu do tego dojdzie, ale nie, że w tak krótkim czasie i jednocześnie z taką dokładnością. Poczuł jak zdradziecka czerwień wstępuje mu na policzki i natychmiast odwrócił wzrok.
- Jak się domyśliłeś?- zapytał. Obito, o dziwo, bez trudu przeskoczył oparcie kanapy i usadowił się na niej.
- Właściwie to zasugerował mi to nasz dobry znajomy. - nie mógł powstrzymać cichego chichotu- Powiedział, że zna się na kobietach, to podzieliłem się problemem, moja ty delikatna damo.
- I jaka jest twoja odpowiedź? - mruknął Kakashi ignorując kolejną uszczypliwą uwagę Uchihy.
- Odpowiedź... - Obito wzniósł wzrok w udając zamyślenie. - Chyba mi to nie przeszkadza...- jeszcze raz cmoknął Kakashiego w usta, na co tamten odepchnął go lekko - Tak, na pewno mi to nie przeszkadza. Chyba nawet to lubię. - zachichotał ponownie, kładąc głowę na kolanach poddenerwowanego Hatake. - Wiesz, lubię cię, idioto. Jakbym nie lubił, to już dawno by mnie tu nie było.
- Miło. - odmruknął rozmówca ironicznie, przewracając oczami.
- Mam ci powiedzieć coś miłego? Dobra, starasz się być miły, zawsze tak ładnie pachniesz, brzydotą też nie świecisz, no i jesteś dobry w... - Hatake czując, że znowu się czerwieni szybko zatkał mu usta.
- Obito wystarczy, proszę cię, zamknij się, jesteś pijany. - Ku jego zaskoczeniu Obito nie obraził się, a nawet bardziej rozpromienił.
- Nie załapałeś, co głupku? Próbuję ci powiedzieć, że też cię ko-cham. - specjalnie przesylabował ostatnie słowo i podziwiał zadziwiająco nerwowe reakcje zazwyczaj tak spokojnego Kakashiego. - I cholera, sake dzięki za to, że jestem pijany. Przynajmniej mogę mówić takie rzeczy na głos.
- Jak wytrzeźwiejesz to zmienisz zdanie na temat tego „sake dzięki”... - odmruknął Hatake na co jego rozmówca wzruszył ramionami przymykając oczy.
- Zdecydowanie nie będziemy się ze sobą nudzić. - wymruczał półprzytomnie, i ku utrapieniu Kakashiego, usnął.
***
Jeżu iglasty i Boru liściasty, wreszcie skończyłam pierwszy z czterech/trzech walentynkowych specjali. Nie obiecuję, że wszystkie pojawią się akurat na walentynki (o ironio), ale postaram się wyrobić. Tu możecie zauważyć drugi z moich ulubionych paringów z Naruto. Mam nadzieję, że nie jest zbyt nudny ^^”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz