Strony

wtorek, 18 października 2016

Tydzień, który zmienił moje życie cz.3-Profesjonalny


 Hello my friends!
Dawno nie miałam takiej przerwy...czy ja wiem czy długo? W każdym razie jebać XD
Powiem tyle...dużo pomysłów, mało czasu i chcenia do pisania, ale się naprawi :)
Btw. Co do rozdziału to jak na mnie krótki ;-; ale wspólnie z Anon (czyt. Dała mi przyzwolenie na dodanie takiej długości :D) Stwierdziłyśmy, ze dodawanie jakiegokolwiek dialogu, bądź kontynuacja będzie dość niepoprawna...ale za to postaram się, aby kolejny pojawił się z mniejszą rozbieżnością czasu
A teraz Miłego czytania!

*~*~*

Dziwnie jest mieszkać z obcym facetem pod jednym dachem. Tak, obcym, bo pomimo czterech lat wspólnej pracy, Kakashi wiedział o nim tyle co o każdym praktykancie. Imię, nazwisko ewentualnie stanowisko. Hatake nigdy nie uważał, że jakakolwiek obszerniejsza wiedza na temat Uchihy będzie potrzebna mu do poprawnej egzystencji, jednak brunet był innego przekonania. Gdzieś w swoim życiu znajdywał czas, aby dokładniej przyjrzeć się życiorysowi Hatake. Wiedział co najbardziej lubił na lunch, gdzie i w jakich porach go zjadał, ale nigdy nie mógł dotrzeć do tej cennej informacji, która tak wysoko mieściła szarowłosego w rankingach sprzedaży. Prawda była taka, że Obito mógłby przewrócić cała korporacje do góry nogami, a odpowiedź na jego pytanie nie byłaby zadowalająca. Dlaczego? Ponieważ informacja, która spędzała mu sen z powiek nad zwyczajniej na świecie nie istniała. Kakashi był zwykłym trzydziestolatkiem, który prowadził nudne życie składające się z pracy i czytania książek. Rzadko wybywał gdzieś ze znajomymi (Prócz Rin, i za każdym razem nie umiał wyjść z podziwu, co takiego miała, że nie umiał jej odmówić) Dlatego, każda próba wychwycenia, chodź małego szczególiku przez Uchihe, lekko go śmieszyła. Wszystko sprowadzało się do jednego punktu. Skupienia. Nigdy nie wątpił w zdolności młodszego od siebie (jeśli chodzi o doświadczenie) Uchihy, ale po latach obserwacji mógł poprawnie skwitować, że mężczyźnie brakuje skupienia na swoich zadaniach. Szarowłosy widział w nim uwięzione dziecko w dorosłym ciele, a jego zachowanie utwierdzało go w jego przekonaniach. Nie miał problemów z nawiązaniem kontaktów w pracy, a jego nazwisko było znane samo w sobie. Sławy nie otrzymał poprzez swe osiągnięcia, lecz przez gadane, za co Kakashi go podziwiał. Nie dlatego, że jemu tego brakowało. Hatake bardzo dobrze radził sobie z kontaktami międzyludzkimi, tylko nie odczuwał potrzeby zacieśnienia więzi ze współpracownikami. Zawsze starał się być miły i uprzejmy, ale również był charyzmatyczny, co dobrze wpływało na jego życie zawodowe. Nie raz udało mu się wynegocjować nie lada kontrakt dla firmy, przez co miał wielkie uznanie od prezesa.
Lecz nie tylko to wywoływało u niego zadumę. Determinacja, której nie brakowało mu od jakichś dwóch lat. Nie raz się zastanawiał, jakie ma motywacje, bo Hatake na sama myśl, aby poświęcać swój wolny (lub też nie) czas, by przeszukiwać czyjąś teczkę wzdychał ciężko i naprawdę, musiałoby być to coś bardzo ważnego, by ruszył tyłek w tej sprawie. Czasami siedząc w pracy, kiedy to mógł przyjrzeć Obito dokładniej, było mu go trochę szkoda. Kakashi znał odpowiedź na trudzące bruneta pytanie od bardzo dawna, a mimo to jego duma nie pozwoliła mu na przyjacielski gest z jego strony. Czekał na moment, w którym to mężczyzna się podda, i sam przyjdzie go zapytać. Nie raz wyobrażał sobie jego minę. Bo przecież zagadka wcale nie jest taka trudna. Wystarczy odrobina skupienia na swoich sprawach, nic więcej.
Mówiąc o zagadce, to życie pod jednym dachem z Obito było jednym z utrudnień. Hatake po powrocie do domu, nie mógł zrezygnować z profesjonalnej postawy wobec swojego wroga. Budował sobie tym taka warstwę ochronną, która miała zabezpieczyć go przed atakiem drapieżnika. Nic jednak nie szło tak jak miało iść. Zamysł tego całego zamieszania miał nie wpływać, na jego dotychczasowe życie, ale tak nie było. W pracy przyłapywał się na myślach, o kolejnym wspólnym posiłku z Obito. Kiedy kładł się spać przez głowę przemknął mu śpiący Uchiha, który gdzieś zmiękczył jego serce, a w przerwach w pracy zastanawiał się i odliczał ile to dni zostało do jego powrotu, i jak bardzo pusto i cicho będzie, kiedy brunet się wyprowadzi. Nie był pewien, czy mógłby tęsknić za wiecznie brudnymi garami i syfem w salonie, ale mógłby tęsknić za jego osobą. Szczeniackim uśmiechem, który z rana go irytował, ale jednocześnie intrygował. Sprawiał wrażenie, że Hatake jednocześnie chciał go wykopać ze swojej kawalerki, ale z drugiej strony nie chciał go już z niej wypuścić. Karcił się za takie myśli. Pozwalał tym , aby Obito coraz bardziej mógł przedostać się przez jego warstwę, co sprawiało, ze nie czuł się bezpiecznie w swoim mieszkaniu. Był narażony na dość nie subtelne zagrania ze strony współpracownika, a jeden jego błąd, a cała „profesjonalna” otoczka pękłaby jak bańka mydlana.



4 komentarze:

  1. Rozdział krótki, ale dobry (i to się liczy)

    Weny życzę xx

    (Wybacz, ale nie wiem co mam jeszcze dodać. Moja zdolność pisania komentarzy jest... A właściwie to jej nie ma)

    OdpowiedzUsuń
  2. Następny będzie dłuższy obiecuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ne, ne

    A gdzie rozdział :<

    Nie poganiam Cię, ale to już 2 miesiące :'<

    W każdym razie, weny życzę ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ze nie odpisałam,a le nie przywykłam jeszcze do sprawdzania komów w starszych postach.
      (Wie ktoś czy da się włączyć powiadomienia na to? Bo beri z czasem idzie nie ogarnąć XDDD)
      Rozdział 4 już jest </3
      A kolejny będzie niebawem
      Miłego dnia/nocy :D

      Usuń