Alicja całą drogę zastanawiała się
co znaczył dla niej ten pocałunek. Był dla niej jakiś taki
wyjątkowy, chodź wiedziała, że dla chłopaka nic nie znaczący.
Jednak był jej pierwszym, a pierwsze pocałunki zapamiętuje się na
zawsze, prawda? Więc dlaczego stało się to z osobą, która
kompletnie jej nie rozumie nie mówiąc już o jakichkolwiek
uczuciach, lecz czy ona była lepsza? Czy darzyła Dawida miłością?
Trudno był to określić. Nie znała go za długo. Praktycznie nic o
nim nie wiedziała i właśnie to spowodowało, że w jakiś chory
sposób ją pociągał i wywoływał u niej przyjemne (lub też
mniej) uczucia. W każdym razie, była pewna, że ten pocałunek
pozostanie w jej pamięci na zawsze.
Skręcili w stronę jakiegoś
pensjonatu. Alicja szła za Dawidem ciągle milcząc. Od zaistniałej
między nimi sytuacji, żadne z nich nie miało odwagi się odzywać.
Dla dziewczyny było to nad wyraz wygodne, bo mogła w spokoju
pomyśleć, a jakiekolwiek zadawanie pytań lub nawiązanie tematu
mogło by się skończyć porażką, bo Alicja niebyła by w stanie
powiedzieć nic mądrego. Była w szoku. Dawid skierował się do
rejestracji. Starał się być miły dla kobiety, która go
obsługiwała, ale widać po nim było, że irytuje go ta powolność.
-Przykro mi, ale zostały nam ostatnie
trzy pokoje małżeńskie- Powiedziała cicho. Widać było, ze
pracuje tu od niedawna i stresuje się. Szatynka podeszła do Dawida
i uważnie zaczęła obserwować jego twarz i spinające się mięśnie
żuchwy. Brunet delikatnie przymknął oczy i wziął głęboki
oddech.
-Dobrze, niech będzie- Wypowiedział
ze stoickim spokojem, którego Alicja się nie spodziewała. Po
chwili doszło do niej, że ma spać z nim na jednym łóżku, więc
spojrzała na niego krzywo.- Do następnego hotelu mamy jakieś
piętnaście kilometrów, jak ci nie pasuje to możesz iść.-
Warknął w jej stronę. Przewróciła oczyma i poszła za
chłopakiem. Pokój znajdował się na szóstym piętrze. Dawid
wszedł pierwszy, a tuż za nim dziewczyna. Pokój był ładny. W
jego centrum stało wielkie łózko z duża ilością poduszek, a
naprzeciwko dwa fotele i telewizor. Obok wejścia były drzwi do
łazienki, która też była całkiem ładna.
-To ja pójdę się wykąpać- wydukała
i wraz z plecakiem zamknęła się w łazience. Dawid usiadł na
fotelu i zapalił papierosa. To było jego ulubione zajęcie. Nie
musiałby palić, ale sam gest trzymania papierosa w palcach, był
dla niego przyjemnością. Alicja wyszła z łazienki przebrana w
świeże ciuchy. Stanęła obok łóżka i patrzała na nie w ciszy.
-Ja będę spał na fotelach-
Powiedział patrząc przed siebie. Alicja zerknęła na niego
ukradkiem i schowała plecak pod łóżkiem. Było dość późno bo
dochodziła już dwunasta w nocy. Szatynka niepewnie położyła się
na łóżku i próbowała zasnąć. Brunet nadal siedział na fotelu
i przyglądał się panoramie miasta. Po chwili wstał, podszedł do
łóżka i zabrał poduszkę leżącą po wolnej stronie. Alicja
niepewnie, ale szybko złapała go za rękę nie odwracając się w
jego stronę.
-Śpij tu- powiedziała cicho. Nie
przemyślała tej decyzji. Palnęła głupotę, ale w sumie to nie
chciała by poniewierał się z jej powodu.
-Co? Nie ma żadnego problemu, mogę
spać na fotelach, nie przeszkadza mi to- Zarzekał się. Był
zdziwiony takim obrotem sprawy.
-Proszę- Nalegała i odwróciła się
w jego stronę łapiąc z nim kontakt wzrokowy. Chłopak westchnął
cicho.
-Dobrze, ale pójdę się wykąpać-
Powiedział cicho i udał się do łazienki. Gdy wrócił Alicja
jeszcze nie spała. Spojrzała w jego stronę i odruchowo przygryzła
wargę od wewnątrz. Brunet paradował bez koszulki, co u Alicji
wywołało nagły napływ ciepła. Chłopak położył się
delikatnie obok, a Alicja się wyprostowała. Bała się ruszyć,
więc postanowiła, że uśnie na plecach, aby nie wywoływać
niepotrzebnych ruchów. Dawid leżał tak samo i oboje patrzyli się
w sufit. Było jakoś dziwnie cicho więc, Dawid to przerwał.
-Przyznaj, lecisz na mnie- z kwitował
uśmiechając się perfidnie.
-Co? Chyba śnisz- oburzyła się i
skrzyżowała ręce na piersi.
-No jak to? A ten dzisiejszy pocałunek?
Byłaś nad wyraz chętna- zaśmiał się. Nie był dobry w
okazywaniu uczuć, ale jeśli chodziło o denerwowanie ludzi, to był
w tym aż za dobry.
-Zaraz, zaraz przecież to ty mnie
pocałowałeś. Gdyby nie twoje potrzeby to by do tego nie doszło-
Powstrzymywała krzyk, ale i łzy. Teraz miała już pewność, że
to co się stało nie miał żadnego znaczenia.
-To była prowokacja. Prędzej czy
później sama byś to zrobiła, a ja ci tylko w tym pomogłem-
Uśmiechnął się przebiegle. Nie zdawał sobie sprawy z uczuć
dziewczyny, więc nie widział nic dziwnego w tym co powiedział.
Alicja zaczęła płakać.
-Jesteś dupkiem- Warknęła i chciała
wstać z łóżka, ale Dawid widząc jej reakcję pociągnął ją z
a rękę tak, ze Alicja wylądowała na nim siedząc okrakiem. Szybko
wyrwała rękę z uścisku i wytarła policzki. Nie patrzała na
niego. Dawid po raz kolejny nie wiedział jak się zachować.
-Co jest?-Zapytał delikatnie łapiąc
ją za nadgarstki
-Nic, puść mnie- Powiedziała
spokojnie. - Pójdę do łazienki- Lekko się odsunęła, ale Dawid
usiadł i pocałował ją. Delikatnie, ale z uczuciem. Oddała
pocałunek, bo właśnie tego pragnęła. Po raz kolejny poczuć jego
bliskość. Pocałunki stały się bardziej namiętne, a chęć
posunięcia się dalej była bardziej wyczuwalna. Oboje chcieli tego
samego. Alicja wiedziała, że zachowa się jak dziwka i tym samym da
satysfakcję Dawidowi, to nie dbała o to, zbyt pragnęła go na ten
moment, aby myśleć racjonalnie. Całował ja po szyi,a Alicja
wplotła ręce w jego włosy. Jak na pierwszy raz wydawało się jej,
że jest pewna siebie, ale lepsze to nic drżenie ze strachu. Dawid
zdjął z niej koszulkę. Była już w samym staniku, ale nie zwracała na to uwagi, chciała więcej tej bliskości. Powrócili do namiętnych
pocałunków. Dawid położył ją na łóżku. Brunet włożył jej
ręce pod plecy i sprawnym ruchem odpiął zapięcie od stanika i
pozbył się go. Leżała przed nim toples.
-Jak na dziewicę, jesteś pewna siebie
kochanie- Alicja pociągła go za włosy i brutalnie pocałowała.
Brunet odsunął się od niej i pozbawił ją spodenek od piżamy. On
również po chwili był już nago. Powrócił do wcześniejszej
pozycji i pocałował szatynkę. Wszedł w nią delikatnie, nadal się
całowali, jakby to dawało im tlen. Alicja zacisnęła palce na jego
plecach lekko je wbijając. Ta chwila mogła trwać wiecznie, była
odskocznią od jej codziennych zmartwień. Było idealnie, tak jak
sobie wyobrażała. Skończyli po chwili.
-Nie wiem, czy wiesz, ale cie kocham-
wyszeptała prawie w jego usta. Dawid lekko zamarł. Nie spodziewał
się, że dziewczyna naprawdę się w nim zakocha. Niby ułatwiało
mu to sytuacje, ale jednak miał w sobie odrobinę skruchy. Nic nie
powiedział, tylko pocałował ją i przytulił. Zasnęła tak, a
Dawid nim zrobił to samo zastanawiał się, czy będzie w stanie tak
po prostu ją zranić.